Elżbieta z książąt Ostrogskich – ofiara ambicji i bezwzględnych czasów

Z pozoru niewinna historia o bogatej księżniczce zamieniła się w polityczny dramat: wybuchy, oblężenia i królewskie intrygi. Miłość w XVI wieku potrafiła być bronią masowego rażenia.

Raptus puellae — porwanie panny — od średniowiecza groziło karą śmierci. A jednak, gdy w grę wchodził majątek książęcy, nie brakowało śmiałków gotowych zaryzykować życie. W XVI-wiecznym państwie polsko-litewskim Elżbieta z książąt Ostrogskich stała się bohaterką prawdziwej wojny serc, w której kolejni magnaci dosłownie wyrywali ją sobie zbrojnie. Nawet Zygmunt II August miał w tej sprawie swojego faworyta — i postanowił przeforsować go wbrew woli matki dziewczyny, a także samej Elżbiety.

Dziedziczka fortuny

Mimowolna bohaterka jednego z największych skandali XVI wieku przyszła na świat 19 listopada 1539 r., zaledwie trzy miesiące po śmierci ojca — Eliasza księcia Ostrogskiego, potomka jednego z najpotężniejszych rodów na Wołyniu. Pochowano go w Ławrze Peczerskiej w Kijowie. Zanim odszedł, Eliasz zdążył zabezpieczyć przyszłość żony księżnej (kniahini) Beaty i nienarodzonego dziecka, zapisując im ogromną fortunę. W testamencie jako wykonawców wskazał samą elitę Królestwa: Zygmunta I Starego, jego syna Zygmunta II Augusta, królową Bonę oraz swego przyrodniego brata, Konstantego Wasyla księcia Ostrogskiego. Ponadto jako opiekunów wymienił: wojewodę podlaskiego Iwana Sapiehę, biskupa łuckiego Jerzego Chwalczewskiego (lub Palczewskiego), marszałka ziemi wołyńskiej Fiedora księcia Sanguszko, podskarbiego ziemskiego litewskiego Iwana Hornostaja, a także starostę upickiego, kormiałowskiego i stokliskiego Iwan Wasilewicz.

Majętność Eliasza była imponująca — jedenaście zamków, liczne dwory, rozległe włości na Wołyniu i Ukrainie, a do tego tysiące złotych.

Beata z Kościeleckich księżna Ostrogska

Po śmierci Eliasza księcia Ostrogskiego Beata została sama w samym środku burzy. Zewsząd napływały roszczenia wierzycieli, którzy wcześniej pożyczali mężowi pieniądze, a teraz domagali się zwrotu każdej złotówki. Nie było dnia bez nowych pretensji ze strony magnackich i kniaziowskich rodów: Grzegorz (Hrehory) Chodkiewicz, Fedor książę Czartoryski, wojewoda witebski Maciej Janowicz, Kuźma książę Zasławski, książęta Dubrowiccy z rodu Holszańskich – wszyscy patrzyli na majątek Ostrogskich jak drapieżniki na łup. Każdy list, każda wizyta czy plotka niosły ze sobą zagrożenie, a Beata musiała lawirować między ambicjami i chciwością potężnych rodów, by ocalić to, co pozostało z dziedzictwa męża. Nie były to też roszczenia bezpodstawne.

Dlatego też warto przypomnieć, że w 1520 r., cioteczny brat Eliasza księcia Ostrogskiego, będący równocześnie jego dalszym krewnym po mieczu, Andrzej książę Zasławski, oskarżany przez rodzinę o chorobę psychiczną, będąc bezżennym i bezdzietnym zapisał mu jedną trzecią własnego majątku, składającego się Żukowa, Diałowa, Stawu, Mereczanki, Boczmanowa, Diakowa, Berezdowa i Poczapcy wraz z mytem w Zasławiu, Ostrogu i Łucku. Zapis ten Andrzej książę Zasławski ponowił jeszcze w 1534 r. Rok później Zasławski zmarł, a Eliasz książę Ostrogski musiał procesować się o spadek z bratankiem Andrzeja – Kuźmą księciem Zasławskim. Spór zakończono w 1536 r., przyznając Eliaszowi wszystkie sporne dobra.

Jeśli zaś chodzi o Grzegorza Chodkiewicza, to działał on w imieniu swojej żony – Katarzyny księżniczki Wiśniowieckiej. Żądał przekazania mu dóbr, jakie pozostały po jej babce, Hannie (Annie) z książąt Zasławskich, siostrze stryjecznej hetmana Konstantego księcia Ostrogskiego, która wyszła za mąż za Semena Olizara Szyłowicza.

Już w 1540 i 1541 r. Iwan (Janusz) i Włodzimierz Holszańscy, książęta Dubrowiccy procesowali się z Ostrogskim o Stepań, i o dobra po matce Eliasza księcia Ostrogskiego, Tatianie Annie Holszańskiej, która dla nich była siostrą stryjeczną ich ojca Jerzego. Skoro Eliasz książę Ostrogski zmarł, nie pozostawiwszy męskiego potomstwa, to znów podnieśli swoje roszczenia.

Genealogia książą Holszańskich i Dubrowickich

Z roszczeniami do części spadku po ojcu wystąpił również małoletni szwagier Beaty, Konstanty Wasyl książę Ostrogski, w którego imieniu działała matka Aleksandra z Olelkowiczów-Słuckich księżna Ostrogska. Zygmuntowi I Staremu nie spodobało się, że księżna Beata po śmierci księcia Eliasza wymieniła samowolnie część dowódców na zamkach, które znajdowały się w dobrach Ostrogskich, co mogło przyczynić się do osłabienia ich zdolności obronnych, zwłaszcza w kontekście najazdów tatarskich. Z tego też powodu Jagiellon po konsultacjach z królową Boną nakazał marszałkowi ziemi wołyńskiej Fedorowi księciu Sanguszce, aby miał pieczę nad dochodami płynącymi z dóbr ostrogskich i dopilnował księżnę, aby nie uciskała poddanych. W sierpniu 1540 r. król nakazał objąć dobra Ostrogskiej sekwestrem do czasu ostatecznego podziału majątku po księciu Eliaszu.

Zygmunt I Starego na swoją małżonkę królową Bonę scedował sekwestr nałożony na dobra Ostrogskich. Ostateczne rozstrzygnięcie zapadło 11 stycznia 1541 r., kiedy Zygmunt I Stary uznał za nieważny testament księcia Eliasza, wystawiony bez wymaganych świadków i urzędowego pisarza. W tym samym dekrecie monarcha przyznał pełnoletniość Konstantemu Wasylowi księciu Ostrogskiemu oraz wydał nowe postanowienia dotyczące podziału dóbr po Eliaszu i jego ojcu, hetmanie wielkim litewskim Konstantym Iwanowiczu. Beacie Ostrogskiej potwierdzono prawo do 1/3 majątku w ramach wiana, natomiast pozostałą część majątku, przypadającą Halszce, miała ona zarządzać do czasu zamążpójścia córki, przedstawiając regularne sprawozdania przed królewskimi komisarzami.

20 grudnia 1541 r. w Wilnie zapadł ostateczny wyrok w długo ciągnącym się sporze o podział majątku Ostrogskich między księcia Konstantego Wasyla a Halszkę. Sąd kompromisowy, powołany z inicjatywy wielkiego księcia litewskiego, zdecydował o rozdzieleniu dóbr po księciu Eliaszu – z wyjątkiem tych, które wchodziły w skład wiana Beaty. Większość majątku po hetmanie Ostrogskim znalazła się w jej rękach. Jednak nie było to dzieło przypadku, czy też faworyzowania ze strony Zygmunta I Starego, gdyż Halszka miała prawo do wszystkich majątków po swojej babce, a matce ojca Eliasza, Tatianie Annie księżniczce Holszańskiej. Do włości tych Konstanty Wasyl książę Ostrogski nie mógł więc rościć żadnych pretensji, gdyż był synem Aleksandry księżniczki Słuckiej. Natomiast dobra „ojczyste” Eliasza i Konstantego Wasyla zostały podzielone mniej więcej równo pomiędzy Halszkę i jej stryja.

Jednak część dóbr, które przypadły Beacie a w przyszłości miały trafić do Halszki), przez kolejnych kilka lat, bo do 1546 r., miała pod swym zarządem królowa Bona, co było efektem wcześniejszej jeszcze decyzji króla, który na swoją żonę scedował sekwestr nałożony na dobra Ostrogskich. Dzięki temu królowa zarządzała w ciągu kilku następnych lat: Stepaniem, Satijowem, Chłapotynem, Równem i włością kuźmińską. Beata akceptowała ten stan rzeczy, gdyż zapewniało to parasol ochronny królowej nad nią i jej córką oraz pozostałymi jej dobrami.

Elżbieta (Halszka) z książąt Ostrogskich

Dymitr książę Sanguszko

Wtedy książę Konstanty Wasyl postanowił działać na własną rękę. Sprzymierzył się ze swoim krewnym Dymitrem księciem Sanguszką, starostą kaniowskim i czerkaskim, wnukiem Marii księżnej Sanguszko z Ostrogskich, siostry hetmana wielkiego litewskiego Konstantego Iwanowicza. Był on już zaręczony z Maryną księżniczka Połubińską. Wasyl Konstantyn przekonał go jednak, że lepiej zaryzykować — bogata Halszka Ostrogska była partią, dla której warto zerwać każde zaręczyny. Ostrzegł też Sanguszkę, że konkurentów nie brakuje: o rękę młodej księżniczki mieli zabiegać także Dymitr książę Wiśniowiecki, wojewoda podolski Jan Mielecki dla swojego syna Mikołaja i wojewoda kaliski Marcin Zborowski dla jednego ze swoich synów, czy też Jan Podiebradowicz, książę ziębicki.

Sanguszko zachował jeszcze pozory przyzwoitości — najpierw poprosił matkę dziewczyny o zgodę na małżeństwo. Księżna Beata przyjęła jego propozycję, ale w rzeczywistości grała na czas, licząc na królewską interwencję królowej Bony. Gdy ta nie nadeszła, obaj książęta postanowili działać siłą. Na początku września 1553 r. Ostrogski i Sanguszko dokonali najazdu na Ostróg,

6 września 1553 r. Sanguszko pojawił się w Ostrogu. Jego Kozacy pozostali przy bramie, a gdy nadjechała rota Wasyla, wpuścili ją do środka. Wojska obu książąt wdarły się na zamek, wywiązała się krwawa walka. Na jej odgłos księżna Beata z córką ukryły się w spiżarni, lecz szybko zostały odnalezione. Wtedy Sanguszko ogłosił się prawowitym narzeczonym Halszki — w końcu matka złożyła mu obietnicę małżeństwa.

„Azali tak do przyjaciół albo po przyjaźń jeżdżą?” – wykrzyknęła oburzona księżna, po czym zemdlała. Gdy doszła do siebie, schwyciła córkę za rękę, podczas gdy z drugiej „targnął ją” książę Konstanty Wasyl. Plan przymuszenia Halszki do małżeństwa przewidywał, że Wasyl wystąpi jako prawny opiekun młodziutkiej Ostrogskiej. Dlatego pchnął ją w stronę Dymitra księcia Sanguszki ze słowami: „A to ja onę tobie daję; bo to jest w mocy mojej jako stryja!”.

Sprowadzono księdza. Ten próbował odwlec ceremonię do następnego dnia, lecz jego sprzeciw złamano groźbami. Według przekazów, podczas ślubu Wasyl sam chwycił dłoń Elżbiety, związał ją stułą z ręką Sanguszki i wypowiedział za nią słowa przysięgi. Po wszystkim podano tradycyjne słodycze i muszkatelę, a książę osobiście zaprowadził nowożeńców do komnaty małżeńskiej. Wkrótce młoda para udała się do Kaniowa.

Konstanty Wasyl książę Ostrogski zadbał, by cała sytuacja miała pozory legalności. W świetle prawa nie doszło więc do zajazdu ani porwania, lecz do „opiekuńczego ślubu”, w którym krewny miał prawo decydować o losie młodej krewnej. W rzeczywistości chodziło jednak nie o honor, lecz o fortunę.

Wieść o skandalu szybko dotarła do króla Zygmunta II Augusta. Oburzony monarcha nakazał unieważnienie małżeństwa i przywrócenie stanu sprzed zajazdu.

Do dziś historycy spierają się, jak naprawdę wyglądała ta historia. Romantyczna wersja mówi o miłości — że 23-letni Dymitr książę Sanguszko szczerze zakochał się w młodziutkiej Halszce, która odwzajemniała jego uczucie, a ich związkowi sprzeciwiła się despotyczna matka. Według wersji bardziej przyziemnej — chodziło wyłącznie o ogromny majątek Ostrogskich.

Zygmunt II August nie słynął z wojowniczego temperamentu, lecz gdy zagrożony był jego autorytet, potrafił być bezlitosny. Czyn książąt uznano za zbrojny najazd, a na dodatek Dymitrowi księciu Sanguszce zarzucono bezprawne opuszczenie granicznych starostw – Czerkasy i Kaniów. Obaj zostali wezwani przed sąd hospodarski, lecz z obawy o życie nie odważyli się stawić w Knyszynie. By tego było mało w październiku 1553 r. Zygmunt II August otrzymał jeszcze pozew przeciw Dymitrowi księciu Sanguszce od podskarbiego ziemskiego litewskiego i wojewody nowogródzkiego Iwana Hornostaja w związku z niedotrzymaniem przez Dymitra obietnicy poślubienia jego wnuczki Maryny księżniczki Połubińskiej. Hornostaj domagał się również oddania Maryny pod jego bezpośrednią kuratelę.

Dymitr książę Sanguszko

3 stycznia 1554 r. w Knyszynie odbył się sąd królewski nad księciem Sanguszko. Oskarżycielem z ramienia księżnej Beaty był wojewoda kaliski Marcin Zborowski, a króla reprezentował dworzanin królewski Marcin Lipski, dawny dworzanin i prawnik królowej Bony. Obrońcą Dymitra księcia Sanguszki był zaś wołyński szlachcic Michał Jeło-Maliński. Część litewskich wysoko postawionych możnych – biskup łucki Walerian Protaszewicz, wojewoda wileński i kanclerz wielki litewski Mikołaj Krzysztof Radziwiłł „Czarny”, wojewoda trocki Mikołaj Radziwiłł „Rudy”, kasztelan trocki Hieronim Chodkiewicz i Jerzy II książę Olelkowicz-Słucki – stanęła po stronie oskarżycieli, zapewne w obawie przed gniewem króla.

W styczniu 1554 r. obrońca Konstantego Wasyla księcia Ostrogskiego zdołał wybłagać łagodniejszy wyrok dla nieobecnego klienta – pozbawiono go jedynie prawa do opieki nad bratanicą. Być może o decyzji monarchy przesądziły wpływy teścia Ostrogskiego – kasztelana krakowskiego i hetmana wielkiego koronnego Jana Amora Tarnowskiego, który co prawda nie był obecny w Knyszynie, lecz jego opinia z pewnością miała tam znaczenie. Jeszcze większy wpływ mogły jednak wywrzeć naciski ze strony Radziwiłłów – niewątpliwie do takich dochodziło. Warto pamiętać, że najbliższy powiernik Zygmunta II Augusta, Mikołaj Krzysztof Radziwiłł „Czarny”, znajdował się wówczas w Knyszynie i brał udział w całym postępowaniu.

Inaczej potraktowano Dymitra księcia Sanguszkę. Choć to Konstanty Wasyl był inicjatorem przymusowego ślubu, to właśnie Dymitra obarczono główną winą. Księciu Sanguszce zaszkodziło poważnie niestawienie się przed sądem królewskim i nieoddanie – zgodnie z poleceniem króla – Halszki matce. Starosta kaniowski został skazany na infamię, czyli utratę czci – odtąd każdy mógł go bezkarnie zabić i przejąć jego majątek.

Sanguszko wraz z Halszką, przebranym za sługę pacholęciem, uciekł za granicę – do czeskich Roudnic, należących do kasztelana krakowskiego Jana Tarnowskiego. W drodze zatrzymywali się w zajazdach, podając się za parę z otoczenia kanclerza miasta Münsterberga (dzisiejsze Ziębice na Dolnym Śląsku). Gdy dotarli do Czech, wydawało się, że są już bezpieczni.

Księżna Beata wezwała na pomoc jednak wojewodę kaliskiego Marcina Zborowskiego, który ruszył w pościg za parą. Wspomagali go bliscy krewni Beaty: wojewoda sieradzki Jan Janusz Kościelecki, wojewoda łęczycki Andrzej Kościelecki, a także starosta wałecki Andrzej Górka i starosta buski Łukasz Górka.

31 stycznia 1554 r. zatrzymali się w oberży Marcina Livy w Lysie koło Jaromierza. Tam, podczas weselnej zabawy, Dymitr poczuł, że może wreszcie odetchnąć. W izbie na piętrze przebywała Halszka. Doszło między nimi do zbliżenia — fakt ten później potwierdziła sama księżna Beata. Gdy wojewoda kaliski Marcin Zborowski zapytał młodą kobietę, czy została „naruszona”, odparła, że tak. „To źle” — skwitował chłodno wojewoda.

Sanguszko nie zdawał sobie sprawy, że Zborowscy są już tuż za jego plecami. W Jaromierzu przekonali czeskich mieszczan, że w Ostrogu książę „podczas zdobywania zamku wymordował wielu ludzi, a nawet panie i panny, a gwałtem uprowadził księżniczkę, zabierając z nią złota i srebra za ponad 300 tysięcy złotych”. Mieszczanie uwierzyli w ich opowieść i w porozumieniu z wójtem Nymburka Adamem Kuchtą, opracowali plan.

Rankiem 1 lutego 1554 r. Sanguszko zszedł na dół ubrany jedynie w aksamitną szubę i poprosił, by jak najszybciej przygotowano kapłona na śniadanie. W tym momencie głos Marcina Livy przywołał jego żonę z gospody. Gdy wyszła, ludzie Zborowskiego otworzyli ogień z rusznic przez okno. Trafili w przypadkowe osoby, lecz nie w księcia. Sanguszko próbował ratować Halszkę – zrzucił szubę i pobiegł na górę, ale droga do niej była już zablokowana. Uciekając ku tylnej bramie, został otoczony, zdarto z niego koszulę i brutalnie pobito palcatami i strzałami z rusznic. Ciężko rannego przewieziono do Jaromierza.

Wtargnięcie Polaków na ziemie króla czeskiego Ferdynanda I Habsburga wywołało interwencję Pragi. Władze Jaromierza nakazały zatrzymanie Polaków, ale Zborowscy postanowili, że Halszka musi pozostać wdową. W nocy z 3 na 4 lutego Dymitra uduszono łańcuchem. Aby zemsta była całkowita, jego ciało wyrzucono z trumny na śnieg i wrzucić na kupę gnoju w stajni, ku zgorszeniu mieszczan Jaromierza. Dopiero później pochowano je w kościele św. Mikołaja w Jaromierzu.

Dla młodej Halszki wydarzenia te musiały być głębokim wstrząsem. Bez względu na jej uczucia wobec męża trudno było zapomnieć o dramacie, którego była uczestniczką. Nie mogła też czuć się bezpiecznie pod opieką Zborowskich, którzy dowiedli, że nie liczą się z niczyim życiem ani prawem. Dopiero po kilku dniach do Jaromierza dotarli jej krewni, Kościeleccy. Otoczyli ją troskliwą opieką i przewieźli do matki, od pewnego czasu oczekującej wieści o córce w Poznaniu. W tym samym czasie król Ferdynand I Habsburg, poinformowany o śmierci Dymitra Sanguszki, rozkazał zatrzymać zarówno Zborowskich, jak i Kościeleckich w Jaromierzu. Dopiero po kilku tygodniach, dzięki interwencji Zygmunta II Augusta, pozwolono im opuścić miasto.

18 marca 1554 r. Halszka w Poznaniu wreszcie spotkała matkę. Kasper Niesiecki, podobnie jak inni historycy pisał o relacji między córką a matką, że „[…] księżniczka się tylko wolą rodzicielską skłaniała, na wszystko była gotowa, byleby konsens księżny matki przystąpił”. Już następnego dnia złożyła skargę w sądzie grodzkim przeciw stryjowi Konstantemu Wasylowi. Majątek księżnej i jej córki wciąż przyciągał uwagę możnych, dlatego Zborowscy i Tarnowscy stworzyli wspólny front, mający zabezpieczyć ich interesy. W planach pojawiła się też królowa Bona, próbująca odzyskać wpływy polityczne. Uzgodniono, że o rękę Halszki będzie starał się młody Marcin Zborowski, syn wojewody.

Zygmunt II August, król Polski i wielki książę litewski

Łukasz III Górka

Jednak pozycja Bony była już nadwątlona – jej syn, Zygmunt II August, dawno wyzwolił się spod matczynych wpływów. Królowi nie podobały się działania sojuszników królowej, które odczytał jako próby siania niepokoju w państwie. Nie chciał dopuścić do wzrostu znaczenia zbyt ambitnych Zborowskich. W liście do Mikołaja Krzysztofa „Czarnego” Radziwiłła ostrzegał, że „węża byśmy tu do naszego państwa puścili” i oczekiwał, że ten przeciągnie Konstantego Wasyla księcia Ostrogskiego na swoją stronę w sprawie zamążpójścia bratanicy. Ostatecznie król zdecydował, że Halszka ma zostać wydana za wojewodę brzesko-kujawskiego Łukasza Górkę – protestanta, lidera wielkopolskich luteran i wpływowego magnata w tym regionie.

W 1555 r., podróżując z Litwy na sejm w Piotrkowie, król zrobił przystanek w Warszawie, gdzie w otoczeniu królowej Bony przebywała Beata wraz z córką. To tam Zygmunt II August oznajmił swoją decyzję: Halszka poślubi Górkę, który towarzyszył mu podczas podróży. Beata protestowała zaciekle, ale jej zdanie trzeba było wziąć pod uwagę. Była kobietą o mocnym charakterze – wychowaną na dworze Bony, gdzie podpatrywała, jak skutecznie kobieta może poruszać się w świecie polityki zastrzeżonym dla mężczyzn.

Wobec Beaty posunięto się do podstępu. „Wszystkim już sprzykrzył się upór tej księżnej; ponieważ nie dało się jej nakłonić, zdjęto jej pierścień z palca i wysłano do młodej księżnej, mówiąc, że matka już przyzwoliła i na znak tego posyła pierścień. Wtedy Halszka się zgodziła, „jeśli matka przyzwoliła” – relacjonował Łukasz Górnicki.

Jeszcze w kwietniu 1555 r. doszło do ślubu Halszki z Łukaszem Górką. Odbył się on w kaplicy na zamku warszawskim, jednak bez udziału księżnej Beaty, za to w obecności królowej Bony. Udzielił go biskup poznański Andrzej Czarnkowski, brat szwagra Łukasza Górki, Wojciecha Czarnkowskiego. Nie wiemy, w jaki sposób zachowała się Halszka. Co ciekawe Według rękopisu z Biblioteki Kórnickiej doszło wówczas jedynie do oficjalnych zaręczyn Łukasza Górki i Halszki, które poświadczył biskup poznański Andrzej Czarnkowski. Jednakże Czarnkowski zaświadczył później wobec arcybiskupa gnieźnieńskiego i prymasa Polski Jana Przerębskiego, że ślub rzeczywiście się odbył.

Król, sądząc, że to zakończy zamieszanie wokół księżnej, wyjechał z Warszawy. Dotarł do Błonia, gdy doszły go wieści, że Beata nadal odmawia uznania wymuszonego małżeństwa córki. Twierdziła, że wojewoda Górka, który towarzyszył królowi, nie skonsumował związku. Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta, gdy w lutym 1556 r. Bona wyjechała do włoskiego Bari.

Wtedy monarcha postanowił przenieść swoje siostry z Warszawy do Wilna. Liczył, że Beata zechce je tam zabrać, a jeśli odmówi, „młodszej z rąk nie wypuścimy. A jeśli stara przyjedzie, to gdzie ją tam postawić, by nam nie przysparzała despektu” – instruował Radziwiłła „Czarnego”, wyraźnie obawiając się naruszenia autorytetu swej władzy.

Beata księżna Ostrogskim zaczęła szukać nowego kandydata do ręki córki. Prowadziła w tej sprawie negocjacje m.in. z księciem ziębickim Janem Podiebradowiczem, który w tym czasie był wdowcem po śmierci Krystyny Szydłowieckiej, a zatem był szwagrem hetmana wielkiego koronnego Jana Amora Tarnowskiego żonatego z Zofią Szydłowiecką i Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła „Czarnego” żonatego z Elżbietą Szydłowiecką. Mimo to obaj wspomniani magnaci nie udzielili wsparcia księciu ze Śląska w staraniach o rękę Halszki. Wojewoda wileński pozostawał w bliskich kontaktach z Konstantym Wasylem księciem Ostrogskim.

Knowania Radziwiłła

Zygmunt II August jeszcze nie wiedział, że Radziwiłł także sprzeciwia się małżeństwu Halszki z wojewodą Łukaszem Górką. Być może to on podsunął księżnym pomysł ucieczki do Lwowa.

Wybór przez Beatę na przyszłego męża Halszki Siemiona (Semena) księcia Olelkowicza-Słuckiego, bliskiego kuzyna Konstantego Wasyla księcia Ostrogskiego, można odczytywać jako próbę pojednania ze szwagrem w sytuacji coraz większego osamotnienia matki i córki. Siemion, będący bratankiem matki Konstantego Wasyla, Aleksandry, był księciu Ostrogskiemu znacznie bliższy niż Łukasz Górka. Sprawa nie była tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Konstanty Wasyl książę Ostrogski utrzymywał bliskie kontakty z bratem Siemiona, księciem Jerzym, choć między samymi braćmi Olelkowiczami panował ostry konflikt majątkowy. Siemion zarzucał nawet ludziom Jerzego, że strzelali do niego z rusznic i hakownic, gdy w lutym 1557 r. przejeżdżał w pobliżu zamku słuckiego. Dopiero w grudniu tego roku zawarto porozumienie i dokonano podziału dóbr, który zakończył spór. Mediatorem w tym postępowaniu był, co warte odnotowania, Mikołaj Krzysztof Radziwiłł „Czarny”.

Kandydatura ta zyskała też ciche poparcie Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła „Czarnego”, który prawdopodobnie sam zarekomendował księcia Siemiona Beacie. Nie ma dowodów, że Konstanty Wasyl brał udział w organizacji tego małżeństwa, jednak wiele wskazuje, że potajemnie sprzyjał księciu Olelkowiczowi-Słuckiemu — przejęcie olbrzymiego majątku Halszki przez Łukasza Górkę było bowiem także wbrew jego interesom.

Beata przybyła do Lwowa z własną gwardią — a ich obecność szybko sprowadziła kłopoty: dworzanie księżnej wszczynali w mieście awantury, o czym król dowiedział się od rajców. Władca nakazał staroście lwowskiemu Piotrowi Barży przywrócić porządek i przekazać Halszkę mężowi. Do napięcia dołożył się powrót wojewody Górki z wojny w 1559 r., który zaczął domagać się swej żony.

Barży najpierw udał się do starszej księżnej, ukrywającej się w klasztorze dominikanów. W rozmowie wyszło na jaw, że Beata nie kieruje się kaprysem, lecz przekonaniem. Uważając, że rodzice mają prawo decydować o losie córki, Beata ostro broniła swej racji — i nie przebierała w słowach.

„Król jest opiekunem po to, aby sieroty chronić, nie po to, by rozporządzać córkami szlacheckimi za życia rodziców […] Boże uchowaj, taka niewola byłaby gorsza niż turecka” — argumentowała. Gdy Barży ostrzegał ją przed konsekwencjami, odpowiedziała: „Pamiętaj, żeś wolnym szlachcicem; jeśli król chciałby wydać twoją siostrę przeciw twojej woli, lepiej, byś widział jej śmierć niż taką niewolę”.

 I dodała, wyjmując puginał: że wolałaby utopić go w sobie niż oddać córkę w niewolę.

Barży doniósł królowi o sytuacji, a ten natychmiast rozkazał zablokować miasto i pilnować wszystkich wchodzących. Szybko wyszło na jaw, że Radziwiłł „Czarny” sprzymierzył się z Beatą, próbując w tajemnicy przesłać księżnej listy ukryte w wojłoku — niektórzy twierdzą, że w derce na konie lub w pojeździe — radząc, by córki nie wydawała za Łukasza Górkę.

Tymczasem do Lwowa wkroczył Łukasz Górka ze zbrojnym pocztem, pewny zwycięstwa. Halszka nie zamierzała się podporządkować, a jej decyzję wspierał nie tylko matka, lecz także Siemion książę Olelkowicz-Słucki. Bogaty książę, przebrany za żebraka, próbował wymknąć się do klasztoru, planując tajne działania.

Sytuacja groziła wybuchem krwawej bitwy, gdy Górka rozpoczął bombardowanie klasztoru. Wtedy starosta Barży wpadł na sprytny plan: odcięto dopływ wody do twierdzy mnichów. Kryzys został zażegnany, ale napięcie sięgało zenitu — walka o Halszkę stała się prawdziwym thrillerem na średniowiecznych murach Lwowa.

Zagrożona machinacjami i podstępem Beata wyciągnęła kolejny as z rękawa. Dworzanie oznajmili staroście, że Halszka została „poślubiona” po raz trzeci — tym razem księciu Siemionowi Olelkowiczowi! Młoda kniaziówna zawarła związek „słowem Bożym i skutkiem”, lecz musiała jeszcze coś wypić i oczyścić się, zanim zgodziła się zostać wydana „w sekwestr”, czyli do czasu ostatecznej decyzji króla.

Choć odłączono ją od matki, zachowanie Halszki mówiło samo za siebie: na zamku siedziała ciągle na łóżku twarzą do ściany, odmawiając jedzenia czegokolwiek innego niż posyłane przez Beatę. Matka całkowicie uzależniła córkę od siebie, wpoiła jej jednocześnie lęk przed trucizną.

Wilki w kontuszach

Król wykazał się konsekwencją: unieważnił traktaty majątkowe z księciem Olelkowiczem-Słuckim i oddał młodą Halszkę Łukaszowi Górce. Pomimo tego oporu Halszka została przewieziona do zamku w Szamotułach, gdzie niewiele z niej miał pożytku — nie chciała z nim współżyć. Założyła szaty żałobne i zamieszkała w wieży, rodząc legendę o Czarnej Księżniczce, która pojawia się o północy w zakratowanym okienku, jęcząc żałośnie.

Tymczasem niezłomna księżna Beata nie zamierzała odpuścić. W Koronie rex est lex nie obowiązywał jej przekonania — król mógł być prawem, ale ona stawiała własne prawa matki ponad wszystko. Próbowała zdobyć nakaz uwolnienia córki „z niewoli babilońskiej”, interweniując u arcybiskupa gnieźnieńskiefo i prymasa Polski oraz podkanclerzego koronnego Jana Przerębskiego. Duchowny mimo niechęci do księżnej, „nie taił, że rad byłby znaleźć ten ślub dziurawym, aby przez te dziury trafić do zgody między Górką a księżną Beatą”.

Księżna Ostrogska wykazywała maniakalną determinację. Jak zauważył sprzyjający jej wojewoda krakowski Stanisław Gabriel Tęczyński:

„tu jej mieszkanie w Kraśniku nie dlaczego innego jest, jedno dlatego, żeby bliżej będąc mogła poratować córkę swą. A nic sobie dobrego mienia nie waży, nie szczędzi żadnych środków, tylko aby córkę swą mogła na swobodzie mieć”.

Beata nie dostrzegała, że w praktyce oznaczało to całkowite podporządkowanie życia Halszki własnej woli. Powtarzała przy tym, że jej celem jest chronić córkę, „by się tam między one drapieżne wilki, jako ona mieni, nie dostało”. Trudno jednak wątpić, że w gruncie chodziło nie o dobro córki, lecz o majątek, który — według niej — mógł zostać pożarty przez drapieżne wilki w kontuszach.

Wydawało się, że zaciekłość księżnej Beaty ostygnie po dwóch śmierciach: w sierpniu 1560 r. zmarł Siemion książę Olelkowicz-Słucki, a pod koniec listopada wojewoda Tęczyński. Mimo to Ostrogska nie ustawała w wysiłkach, bombardując senatorów listami (Marcin Zborowski, Mikołaj Radziwiłł „Czarny” i Stanisław Tęczyński). Wojewodzie Górce zaproponowała 100 tys. złotych za wydanie córki. Jednak ogromny majątek Halszki przewyższał tę sumę, więc księżna wymyśliła nowy plan: poszukała bogatego magnata, który pomógłby jej odzyskać córkę.

12 kwietnia 1564 r. doszło do bulwersującego szlacheckiego skandalu — Beata poślubiła młodszego o 21 lat, ambitnego Olbrachta Łaskiego. Ona miała 49 lat, a jej mąż 28. Księżna liczyła, że ktoś taki jak Łaski będzie mógł skutecznie przeciwstawić się nie tylko Łukaszowi Górce, lecz także Konstantemu Wasylemu księciu Ostrogskiemu. Dla Olbrachta Łaskiego małżeństwo z księżną wdową było drogą do uzyskania dużych dochodów, choć początkowo udawał on zakochanego małżonka. Natomiast księżna nie umiała rozpoznać rzeczywistych intencjach męża, być może zaślepiona chęcią zemsty na Łukaszu Górce i Konstantym Wasylu księciu Ostrogskim. 6 kwietnia 1565 r. przepisała na Olbrachta Łaskiego cały swój majątek, a co więcej, bez żadnych podstaw prawnych przepisała mu dobra należące do Halszki. Gdy tylko Olbracht Łaski uzyskał od żony zapis na wspomniane dobra, kazał ją uwięzić w swoim zamku w Kieżmarku, gdzie spędziła resztę życia w odosobnieniu. Co ciekawe, jeszcze przed tym tragicznym zwrotem losu, 11 czerwca 1565 r., Beata wyruszyła z grupą mieszczan na wyprawę do Zielonego Stawu Kieżmarskiego — zapisała się tym samym w historii jako pierwsza znana z nazwiska turystka w Tatrach.

Olbracht Łaski, wojewoda sieradzki

Powrót na Wołyń

Tymczasem apatyczna Halszka, pozbawiona wsparcia matki, pojawiała się milcząca u boku Górki, lecz nadal z nim nie współżyła. W styczniu 1573 r. wojewoda zmarł prawdopodobnie na chorobę weneryczną. O rękę doświadczonej wdowy starał się Jan Ostroróg, ale do małżeństwa nie doszło — Halszka zaczynała zdradzać objawy „mente capta”, szaleństwa. Jej stryj wojewoda kijowski Konstanty Wasyl książę Ostrogski postanowił wykorzystać ten fakt. Do Wielkopolski udał się po nią jego najstarszy syn Janusz. Ten w sierpniu 1573 r. przywiózł Halszkę do głównej rezydencji wojewody kijowskiego w Dubnie, gdzie zamieszkała i gdzie stryj otoczył ją opieką. O czym sama zaświadczyła w swoim testamencie:

„Doznaliśmy tylko wówczas, jak i teraz ciągle doznajemy, niewypowiedzianej czułości, łaski i dobroci, ratunku i [w]spomożenia od Jego Mości Pana Konstantego Konstantynowicza […]. Jego Mość raczył mi okazywać ją jeszcze za życia nieboszczyka małżonka mojego, a po jego śmierci sprowadził mnie do domu swojego z największą uczciwością, niemałym kosztem i nakładem swoim, i z niebezpieczeństwem od nieprzyjaciół moich, za pośrednictwem syna swego, Jego Mości księcia Janusza, i we wszelkie dostatki opatrzoną w domu swoim trzymać mnie raczy”.

Halsza wydaje się, że była w głębokiej depresji, a jak twierdzili jej współcześni kronikarze na chorobę umysłową. W tym miejscu należy też przytoczyć stanowisko pisarza kaliskiego Świętosława Orzelskiego, który był historykiem oraz pisarzem politycznym. Uważa on, że wyjazd Halszki na Wołyń nastąpił pod przymusem, a ona sama chciała poślubić Jana Ostroroga.

Choć opieka księcia Konstantego Wasyla nad Halszką wynikała zapewne także ze współczucia, trudno uznać ją za całkowicie bezinteresowną. Ostrogski miał nadzieję, że zdoła uzyskać od bratanicy zapis pozwalający mu przejąć dobra znajdujące się w rękach Olbrachta Łaskiego. Warto przypomnieć, że Łukasz Górka nigdy nie objął majątków należących formalnie do jego żony – pozostawały one w posiadaniu wojewody sieradzkiego dzięki bezprawnemu zapisowi Beaty z Kościeleckich Łaskiej primo voto księżnej Ostrogskiej.

Konstanty Wasyl książę Ostrogski

Starania o uwolnienie matki

Na Wołyniu Halszka odzyskała w pewnym stopniu nadzieję na dalsze życie. Mimo to jej stan, jak świadczy o tym jej list 15 października 1573 r. do marszałka wielkiego litewskiego Jana Chodkiewicza, nie był najlepszy. I nic dziwnego, myślała bowiem o matce więzionej wciąż w zamku w Kieżmarku.

Książę Konstanty Wasyl podjął kroki, które mogły doprowadzić do uwolnienia jego bratowej, Beaty. W sierpniu 1573 roku wysłał w tej sprawie posła Jana Odyńca do cesarza Maksymiliana II Habsburga, będącego zarazem królem Węgier. W odpowiedzi monarcha polecił staroście generalnemu Górnych Węgier (Słowacji), Janowi Rueberowi, przeprowadzenie dochodzenia. Rueber z kolei skierował do Kieżmarku jednego ze swoich ludzi. Z jego relacji wynika, że Beata – nie widząc od ośmiu lat żadnego ze swych przyjaciół – zemdlała z ogromnej radości. Po czym opowiedziała mu:

„nędzę swoją i niedolę, a także trzech biednych panien przy niej będących, które tak już zdarły odzienie na sobie w tym długoletnim więzieniu, że nie mają już prawie czym się przykryć […]. Nieszczęśliwa nie mogła inaczej pisać, jak biorąc sadze z komina i rozpuszczając je dla zrobienia z nich atramentu, gdyż odjęta jej była wszelka sposobność do mówienia z ludźmi, a tym bardziej do pisania listów”.

Beata, zalana łzami, błagała wysłannika Ruebera o uwolnienie. Od tej chwili starosta stał się jej gorącym obrońcą. Wspólnie z Konstantym Wasylem księciem Ostrogskim kierował kolejne listy do cesarza Maksymiliana II oraz jego syna, króla Węgier Rudolfa II. Monarcha uznał jednak, że sprawa wymaga oficjalnej skargi Beaty na męża. Nawet po jej wniesieniu Habsburgowie nie zdecydowali się na uwolnienie kobiety. Powodem była pozycja Olbrachta Łaskiego, niezwykle cennego dla dworu cesarskiego. Łaski należał bowiem do najważniejszych stronników Habsburgów w Rzeczypospolitej – zarówno w czasie pierwszego bezkrólewia po śmierci Zygmunta II Augusta, jak i w kolejnym, po ucieczce Henryka Walezego do Francji. Choć Habsburgowie zabiegali o względy księcia Ostrogskiego, to jednak poparcie Łaskiego, zwłaszcza jako doświadczonego kondotiera, miało dla cesarza szczególną wagę. Nie zraziło to wojewody kijowskiego, który nie ustawał w wysyłaniu listów do Maksymiliana II. O uwolnienie Beaty zabiegał również poseł cesarski w Rzeczypospolitej, Andrzej Dudycz. Pozostawał on w kontakcie z Konstantym Wasylem, a jednocześnie donosił do Wiednia o dwulicowej postawie Łaskiego i skandalach z nim związanych. Najwytrwalszym rzecznikiem sprawy Beaty pozostawał jednak Jan Rueber, który najlepiej znał jej dramatyczną sytuację. W jednym z wielu listów do cesarza napisał:

„Ona nieustannie Boga na pomoc wzywa i Waszą Cesarską Mość, abyś jej sprawiedliwość wyświadczył i uwolnił ją od tyranii Łaskiego, gdyż ona ani jemu samemu, ani komukolwiek w niczym nie zawiniła. Nieustannie pisze do mnie, prosząc, aby jako niewinną wypuszczono ją na wolność. Mnie też sumienie milczeć nie pozwala i udaję się do Waszej Cesarskiej Mości jako powołanego od Boga […], abyś tej biednej, uciśnionej niewiaście sprawiedliwość wyświadczyć raczył”.

Habsburgowie jeszcze długo zwodzili księcia Ostrogskiego, że chwila uwolnienia jego bratowej jest już bliska.

W liście z grudnia 1575 r. Beata skierowanym do Ruebera z niezwykłą przenikliwością odsłoniła prawdziwe intencje Olbrachta Łaskiego, a zarazem wskazała na niejednoznaczną, pełną kalkulacji postawę cesarza:

„A wszystko to dzieje się dlatego, że pan Łaski ma pomóc Cesarzowi Jego Mości do Królestwa Polskiego. Łaski obiecuje każdemu, od kogo tylko pieniędzy dostać może, a więc i Jego Cesarskiej Mości i wołoskiemu [mołdawskiemu] księciu i wojewodzie siedmiogrodzkiemu i każdemu. Ale mnie się zdaje, że on takiej władzy nie ma; to są bajki, a z tego powodu ja niewinna jestem więziona”.

Diagnoza Beaty okazała się niezwykle trafna. W czasie drugiego bezkrólewia wojewoda sieradzki Olbracht Łaski ponownie popadł w poważne długi. Zmuszony był zastawić swój kieżmarski zamek Janowi Rueberowi. Ten wykorzystał sytuację i wymógł na zadłużonym magnacie zgodę na uwolnienie Beaty oraz przeniesienie jej do własnego domu w Koszycach. W czerwcu 1576 r. kobieta znalazła się pod opieką Ruebera, lecz nie oznaczało to pełnej swobody. Starosta nadal zabiegał u cesarza o jej los. Niestety, Beacie nie było już dane spotkać się z córką. Wycieńczona wieloletnimi cierpieniami, zmarła prawdopodobnie jeszcze w 1576 r. i spoczęła w kościele farnym w Kieżmarku.

Walka o odzyskanie majątku Halszki z rąk Olbrachta Łaskiego

Z perspektywy wydarzeń kluczowe jest, że Halszka tuż po przybyciu na Wołyń we wrześniu 1573 r.  upoważniła księcia Konstantyna Wasyla do podjęcia działań zmierzających do odzyskania dóbr z rąk Olbrachta Łaskiego. Jednocześnie oddała się pod opiekę stryja, wyrażając wdzięczność za jego starania o uwolnienie matki. Przed sądem grodzkim w Łucku zeznała, iż obciąża ją wobec stryja ogromny dług – 152 400 kop groszy litewskich, czyli 381 tysięcy złotych – i w związku z tym przekazała mu wszystkie swoje majątki do czasu spłaty zobowiązania. Było to jednak nierealne, gdyż Ostrogski faktycznie przejął zarząd nad jej dobrami. Według obliczeń Ihora Teslenki wartość długu przewyższała półtora–dwukrotnie wartość wszystkich 14 majętności, które prawnie należały do Halszki. Ów zapis stał się więc wstępem do pełnego przejęcia jej dóbr przez wojewodę kijowskiego. Nie sposób zaprzeczyć, że wykorzystał on słabszy stan psychiczny bratanicy, aby osiągnąć ten cel. Równocześnie jednak zapewnił jej opiekę – Halszka, pozostając pod jego pieczą, cieszyła się znaczną swobodą i prowadziła własny dwór, którego zwierzchnikiem był ochmistrz Sobiekurski.

Wyposażony w prawny zapis od bratanicy, książę Ostrogski rozpoczął negocjacje z Olbrachtem Łaskim, chcąc odzyskać dobra niegdyś przekazane mu przez Beatę. Pośrednikiem w rozmowach był pamiętnikarz Teodor Jewłaszewski, a dodatkową rolę odegrał moskiewski emigrant Włodzimierz Zabołocki, utrzymujący kontakty z obiema stronami sporu. Po długich pertraktacjach Łaski, świadomy słabości swej pozycji, zgodził się w zamian za wynagrodzenie zrzec roszczeń do majątków Halszki i Beaty. Wiedział, że utrzymanie tych dóbr jest niemożliwe, skoro formalnie przeszły one pod kontrolę króla Zygmunta II Augusta.

Nie tylko względy majątkowe pchały Łaskiego ku ugodzie z Ostrogskim. Wojewoda sieradzki miał bowiem na sumieniu niejedną sprawę, którą wolał przemilczeć. Podczas swego pobytu we Francji jako wysłannik ogłaszający Henrykowi Walezemu wybór na króla Polski, poślubił potajemnie Sabinę de Sévé – córkę faworyty przyszłego króla Henryka IV. Zapomniał jednak wspomnieć, że jego prawowita żona, Beata, wciąż żyje. Małżeństwo to, choć nielegalne, wzbogaciło go o 14 tysięcy franków.

Ugodę między Olbrachtem Łaskim a księciem Konstantym Wasylem Ostrogskim zawarto podczas sejmu koronacyjnego Henryka Walezego, przy pośrednictwie Teodora Jewłaszewskiego. Książę Ostrogski nieprzypadkowo przybył wówczas do Krakowa w towarzystwie swoich synów – Janusza i Konstantego. Spór rozstrzygano przed sądem sejmowym złożonym z 18 senatorów wyznaczonych przez króla, wśród nich byli m.in. Mikołaj Radziwiłł „Rudy”, Jan Chodkiewicz, Mikołaj Krzysztof Radziwiłł „Sierotka”.

W czasie rozprawy Łaski zeznał, że przekazanie Zygmuntowi II Augustowi części dóbr miało być jedynie warunkowe – rzekomo na wypadek jego śmierci w wyprawie do Mołdawii. Twierdzenie to nie miało jednak pokrycia w faktach. Ostrogski z kolei dowodził, że zapis majątków Halszki dokonany przez jej matkę Beatę był bezprawny.

Ostateczny dekret królewski zapadł 7 kwietnia 1574 r. Henryk Walezy unieważnił zarówno zapis Beaty na rzecz Łaskiego, jak i darowiznę Łaskiego dla Zygmunta II Augusta. Majątek przyznano Halszce Ostrogskiej, zaś Konstanty Wasyl zobowiązał się w jej imieniu wypłacić wojewodzie sieradzkiemu należne sumy – ponad 48 tysięcy złotych.

Jeszcze w kwietniu Ostrogski spłacił Łaskiego, dzięki czemu w rękach Halszki (a faktycznie pod kontrolą jej stryja) znalazły się rozległe dobra na Wołyniu i Litwie, m.in. Ostróg, Równe, Połonne, Holszany czy Hłusk. Łaskiemu pozostawiono Januszpol oraz czasową dzierżawę Połonnego i Równego, choć wkrótce i te majątki przeszły w ręce Ostrogskich.

Oczywiście postępowanie wojewody kijowskiego napotkało opór. Jeszcze 2 grudnia tegoż roku krewni ze strony babki Tatiany Anny Holszańskiej pozwali Halszkę oraz jej stryja Konstantego Wasyla przed sąd w związku z roszczeniami do części majątków. Swoje pretensje wysuwali książęta Wiśniowieccy i książęta Zbarascy do dóbr zapisanych przez nią stryjowi. Wieloletni spór sądowy wywiązał się ze stolnikiem litewskim Mikołajem Dorohostajskim, który z nadania Zygmunta II Augusta zarządzał Ostrogiem. Dorohostajski rościł sobie nieuzasadnione pretensje do włości ostrogskiej, której był wcześniej z ramienia króla dzierżawcą.

Elżbieta (Halszka) Górkowa z książąt Ostrogskich wojewodzina poznańska zmarła być może w październiku lub listopadzie albo najpóźniej w grudniu 1582 r., mając 43 lata, w głębokiej depresji, a jak twierdzili jej współcześni kronikarze na chorobę umysłową.

Nie wiadomo, gdzie spoczęła na wieki. Wiemy jedynie, że cały majątek zapisała na rzecz stryja i jego syna Janusza. Ponadto zapisała 6 tys. kop groszy litewskich na szpital i akademię ostrogską, a także na monaster Spasski pod Łuckiem. Testament stał się ostatnim, trwałym śladem życia jednej z najbardziej tragicznych i udręczonych kobiet Rzeczypospolitej.

/Niech ten tekst będzie hołdem dla dr hab. Łucji Charewiczowej – wybitnej polskiej historyczki i działaczki społecznej, która oddała życie 17 grudnia 1943 r. w Auschwitz-Birkenau.

Jej pamięć i dorobek pozostają żywe w naszej historii./

BIBLIOGRAFIA:

1. Sylwia Zagórska, Halszka z Ostroga: między faktami a mitami, Warszawa 2006,

2. Tomasz Kempa, Konstanty Wasyl Ostrogski (1526–1608) – przywódca społeczności prawosławnej w Rzeczypospolitej, Toruń 2023,

3. Józef Wolff, Kniaziowie litewsko-ruscy od końca XIV wieku, Warszawa 1895,

4. Lidia Gruntowska, Dzieje rodu książąt Ostrogskich w świetle „Herbarza” Kaspra Niesieckiego, Łódź 2003,

5. Kasper Niesiecki, Herbarz Polski, Lipsk 1839–1845,

6. I. Czamańska, Wiśniowieccy. Monografia rodu, Poznań 2007,

7. Światosław Orzelski, Bezkrólewia ksiąg ośmioro, czyli Dzieje Polski od zgonu Zygmunta Augusta r. 1572 aż do r. 1576, t. 1, wyd. W. Spasowicz, Petersburg–Mohilew 1856,

8. Łucja Charewiczowa, Kobieta w dawnej Polsce: do okresu rozbiorów, Lwów 1938,

9. Adam Boniecki, Poczet rodów w wielkim księstwie litewskim w XV i XVI wieku, Warszawa 1887.

💛 Wesprzyj naszą pracę, klikając w link:

https://suppi.pl/speculumeuropae

💛 Wpłat można też dokonywać na numer konta:

09 1460 1181 2025 0084 5728 0002

Jeśli znasz jakieś ciekawe fakty na ten temat, podziel się nimi w komentarzu.
Będziemy wdzięczni za każdą informację!

More From Author

Jusuf I Mądry sułtan Grenady

Spór o dobra neuburskie

One thought on “Elżbieta z książąt Ostrogskich – ofiara ambicji i bezwzględnych czasów”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

💛 Wesprzyj naszą pracę, klikając w link:
https://suppi.pl/speculumeuropae

💛 Wpłat można też dokonywać na numer konta:
09 1460 1181 2025 0084 5728 0002

Najnowsze komentarze

Kategorie