Pierwszą sprawą, na którą to musimy zwrócić uwagę jest, że Otton III był bardzo młody. Samodzielne panowanie rozpoczął w wieku 14 lat i chociaż jego babka cesarzowa Adelajda burgundzka była blisko przez kolejne 2 lata, to on od tego momentu sprawował władzę. Istnieje pogląd, że ludzie w średniowieczu musieli szybko dorastać, co jest z pewnością prawdą. Nie oznacza to jednak, że fizjologiczny proces dojrzewania wyglądał inaczej niż dziś. Ludzki mózg przechodzi przez fundamentalny proces reorganizacji w wieku między 10 a 22 rokiem życia, a czasami nawet do 25. Mózg staje się dojrzały dopiero po 20. Wcześniej trwa burzliwa przebudowa, szczególnie w obszarach, które odpowiadają za regulację emocji, ocenę ryzyka, hamowanie pobudzenia i agresji.
Mózg nastolatka nie angażuje kory przedczołowej w taki sam sposób, jak robi to dorosły. Kora przedczołowa to część, która ogranicza reakcje emocjonalne, kładąc nacisk na racjonalne podejmowanie decyzji. Nie oznacza to, że nastolatkom brakuje zdolności podejmowania racjonalnych decyzji, ale oznacza to, że w sytuacjach obciążonych emocjonalnie, np. pod presją rówieśników lub obietnicą nagrody, równowaga przechyla się w stronę podejmowania ryzykownych lub ekstremalnych decyzji.
Zespół profesor Kathryn L. Mills pod kierownictwem profesor Sarah-Jayne Blakemore z University College w Londynie zbadał istotę szarą w mózgach nastolatków. Tworzą ją ciała komórek nerwowych, w przeciwieństwie do istoty białej, na którą składają się wypustki komórek nerwowych. Gdy ilość istoty szarej w mózgu stabilizuje się, człowiek osiąga pewien poziom dojrzałości. Wcześniej wygląda to całkiem inaczej. Zaobserwowano, że ilość istoty szarej w jądrze półleżącym w okresie od końca dzieciństwa i na początku dojrzewania spada o blisko 7%. O tyle samo rośnie ilość istoty szarej w ciele migdałowatym. Z kolei w korze przedczołowej, w okresie do 25. roku życia obumiera ok. 17% komórek nerwowych! Widać jak dynamika zmian w rozwoju struktur mózgu w tym okresie jest ogromna. Dane te są uśrednione, bo wyniki badań poszczególnych osób potrafiły być drastycznie różne – zdarzali się nastolatkowie, u których badane obszary rozwijały się równolegle, ale również tacy, u których szybko dojrzewało ciało migdałowate, a kora przedczołowa znacznie później. Można domniemać, że u tych pierwszych okres dojrzewania przebiegał mniej gwałtownie niż u ich rówieśników. To pokazuje jak inaczej działa mózg nastolatka i dlaczego dorośli mogą być czasami przerażeni niektórymi decyzjami lub opiniami nastolatków.

Droga u samodzielności
Drugą ważną rzeczą było jego wychowanie, które przebiegało według średniowiecznych standardów. Spędzał dużo czasu z matką cesarzową Teofano, która po doświadczeniach z Henrykiem II Kłótliwym trzymała syna blisko siebie, z wyjątkiem podróży do Rzymu w 989 r. Jako księżniczka bizantyńska na pewno opowiadała Ottonowi III o wspaniałości Konstantynopola i jego potężnych cesarzach. Konstantynopol w tym czasie liczył około 300-500 tysięcy mieszkańców, 20 razy więcej niż największe miasto niemieckie, miał działające akwedukty, fontanny, ogromne place, hipodrom mieszczący od 70 do 100 tysięcy osób i Wielki Pałac (Święty Pałac) cesarski zajmujący powierzchnię około 100 000 metrów kwadratowych. Cesarz był potężny, w dużej mierze kontrolował arystokrację i możnych dzięki dochodom z podatków, a przywódca Kościoła, patriarcha był mianowany przez cesarza i zwykle działał w porozumieniu z władcą. Otto III nauczył się łaciny i greki od niej i jej wykształconego otoczenia. Na jej dworze było wielu bizantyjskich arystokratów i księży, takich jak Jan Philogathos, którzy mogli przekazać mu jeszcze więcej szczegółów na temat wspaniałości i wiedzy starożytnej cywilizacji rzymskiej. Dzięki temu Otton III stał się jednym z najlepiej wykształconych władców średniowiecza, a gdyby żył wystarczająco długo, można by było go porównać z królem Kastylii i Leónu Alfonsem X Mądrym, i cesarzem Fryderykiem II Staufem.
Po śmierci matki jego edukację przejęła babcia cesarzowa Adelajda burgundzka, która wpoiła mu głębokie zrozumienie dla rządów jego dziadka Ottona I Wielkiego. Spędził dużo czasu w pałacu cesarza Karola I Wielkiego w Akwizgranie. Został zbudowany na wzór starożytnego rzymskiego pałacu z wewnętrznymi dziedzińcami i kolumnadami. Jego piękna kaplica została zbudowana z rzymskich kolumn przywiezionych z Rawenny, jest pokryta złotymi mozaikami, które w większości wyglądają jak cesarski kościół bizantyjski, a nie jak romańskie kościoły zbudowane w jego czasach.
Wszystko to było dalekie od wychowania większości możnowładców Niemiec, którzy byli przesiąknięci germańskimi tradycjami plemiennymi, kładącymi nacisk na indywidualną odwagę w walce i elekcyjne przywództwo.
Otton III stopniowo przejmował władzę. We wrześniu 994 r. w Sohlingen na zjeździe królewskim został pasowanym na rycerza, co można uznać za symboliczne wejście w dorosłość. Nie było to nagłe zerwanie z rządami regencyjnymi, ale raczej stopniowe usamodzielnianie się króla, w którym rada regencyjna pomagała Ottonowi III przez co najmniej pierwsze 2 lata. Niewątpliwie na zjeździe tym poruszono kwestię sytuacji we Włoszech, sprawę wyjazdu króla do Rzymu i jego koronacji cesarskiej, a także pomysł poślubienia księżniczki bizantyjskiej.
Otton III miał ten komfort, że obejmując samodzielne rządy, nie musiał stoczyć wojny z rywalami o koronę, jak to było w przypadku jego trzech poprzedników. Proces ten został już zakończony, gdy był małym dzieckiem, a dzięki ostrożnym rządom regencyjnym proces przejścia z małoletności do samodzielnych rządów odbył się spokojnie i bez rozlewu krwi.
Sytuacja w Bawarii
W 994 r. wybuchł konflikt między Ottonem III a Henrykiem II Kłótnikiem, księciem bawarskim w związku z obsadą stanowiska biskupa w Ratyzbonie. Henryk II Kłótnik wzmocnił swoją kontrolę nad bawarskim kościołem, tak jak wcześniej robił to jego ojciec Henryk I i dziad Arnulf I z rodu Luitpoldingów, i konsekwentnie egzekwował swoje książęce uprawnienia. Poddał dawne klasztory cesarskie w Tegernsee i Niederalteich swojej książęcej władzy. Najwyraźniej z pewnym sukcesem zakwestionował prawo króla do obsady urzędu biskupa w Eichstätt i arcybiskupa Salzburga w 991 r. oraz we Fryzyndze w latach 993-994, gdzie umieścił swoich kandydatów. Nowy arcybiskup salzburski Hartwig był synem kuzynki Henryka II Kłótnika, Wichburgi z rodu Luitpoldingów. Natomiast jego ojciec, palatyn bawarski Hartwig I, był jednym z książęcych stronników. Dopiero pod koniec 994 r. natknął się na królewski sprzeciw w związku z obsadą urzędu biskupa Ratyzbony. Książę bawarski chciał, aby urząd ten objął bliski mu kanonik Tagino, lecz król i jego doradcy mianowali członka kaplicy królewskiej, Gebharda, biskupa Ratyzbony. W tym czasie z nieznanych przyczyn doszło nawet w Bawarii do wewnętrznych krwawych walk i niepokojów, które najwyraźniej zagroziły pozycji księcia, tak że teraz wolał zgodzić się na ugodę. Gebhard pozostał na urzędzie.
5 października 989 r. zmarł Henryk III Młodszy, książę Karyntii i margrabia Werony, ostatni historycznie potwierdzony męski przedstawiciel dynastii Luitpoldingów. Za zgodą cesarzowej Teofano księstwa te przejął Henryk II Kłótnik. Królewskie nadanie margrabstwa Werony i Friuli oznaczało znaczne powiększenie jego terytorium na teren północnych Włochy aż do doliny Padu. Dało to Henrykowi II Kłótnikowi szerokie pole do działania, ale przede wszystkim możliwość kontynuowania włoskiej polityki, gdzie wcześniej interweniowali jego ojciec Henryk I i jego dziad Arnulf I Zły. Jako ich następca, w latach 993-995, Henryk II Kłótnik wielokrotnie występował w roli sędziego, mediatora i osoby interweniującej w obu margrabstwach.
Henryk II Kłótnik zmarł 28 sierpnia 995 r. podczas wizyty w klasztorze w Gandersheim, gdzie jego siostra, Gerberga II była opatką. Książę przed śmiercią napominał swojego syna, również Henryka, aby pozostał lojalny wobec swojego króla. Na prośbę ojca Henryk udał się do Bawarii i starał się tam zapewnić sobie następstwo. Poznamy tego Henryka o wiele lepiej w przyszłości, ale na razie wystarczy nam informacja, że był lojalny wobec Ottona III i za to został nagrodzony księstwem bawarskim (wrzesień – październik 994 r.)
Otton III w ciągu pierwszych dwóch lat kontynuował politykę swojej matki i babki. Latem 995 r. odbył się zjazd w Kwedlinburgu, co oznaczało regularne najazdy na ziemie słowiańskie na wschód od Łaby – jak wcześniej, w ścisłej współpracy z księciem polskim Bolesławem I Chrobrym i czeskim Bolesławem II Pobożnym.
Relacje z Francją Kapetyngów
Kilka słów o Francji, która była ważnym elementem za panowania jego matki cesarzowej Teofano. Jak wspomnieliśmy w poprzednim poście, nowy francuski król Hugon Kapet był – przynajmniej na razie – bardziej zainteresowany umocnieniem swojej pozycji we Francji niż odzyskaniem Lotaryngii. Częścią tego procesu konsolidacji władzy była próba przejęcia kontroli nad ważną archidiecezją Reims. Król Hugon Kapet i jego syn Robert II Pobożny chcieli zastąpić obecnego arcybiskupa Arnulfa Karolinga Gerbertem z Aurillac. Ten plan napotkał na wszelkiego rodzaju problemy z prawem kanonicznym. Otton III próbował rozwiązać ten problem, zwołując synod biskupów niemieckich i francuskich pod przewodnictwem legata papieskiego Leona w miejscowości Mouzon na dzień 2 czerwca 995 r.
Hugon Kapet i Robert II Pobożny, początkowo byli gotowi spełnić tę prośbę. Jednak Kapetyngowie dostali się pod wpływy środowisk przeciwnych porozumieniu z Niemcami, które uciekły się do intryg, aby zapobiec planowanemu spotkaniu. Podejrzewano Ottona III i jego doradców, że są w kontakcie z biskupem Laon Adalberonem i potężnym Odonem I hrabią Blois, Tours, Châteaudun, Chartres i Beauvais, którzy planowali obalenia Kapetyngów przy pomocy wojsk niemieckich znajdujących się w Lotaryngii. Natomiast zwołany synod miał być jedynie pretekstem do przejęcia władzy we Francji. Następnie Hugon Kapet i Robert II Pobożny odrzucili zaproszenie do Mouzon i zabronili biskupom francuskim udziału w synodzie. Z listów Gerberta z Aurillac wiemy, jak burzliwe i bogate w intrygi było życie polityczne we Francji w tym czasie. Jest zatem bardzo prawdopodobne, że faktycznie istniał plan obalenia Kapetyngów. W każdym razie pewne jest, że część książąt i możnych francuskich próbowała udaremnić porozumienie między Hugonem Kapetem a papieżem a Ottonem III, które doprowadziłoby do znacznego wzrostu władzy Kapetyngów. Nie można zakładać, że spiskowcy kontaktowali się z królem niemieckim i jego doradcami.
Część biskupów niemieckich przyjęła zaproszenie legata papieskiego Leona. Przybyli: arcybiskup trewirski Liudolf, a także biskup Liège Notger, biskup Verdun Haimo, biskup Münster Suidger oraz kilku opatów i duchownych. Pomimo zakazu nałożonego przez swoich królów, niespodziewanie przybył arcybiskup Reims Gerbert z Aurillac ze swoimi przyjaciółmi, hrabią Verdun Godfrydem I Więźniem z i wicekapelanem Ragenerem, aby usprawiedliwić się i odnowić osobiste powiązania z episkopatem niemieckim. Otwarcia synodu dokonał w języku „galijskim” biskup Haimo, który odczytał także list od papieża. Arcybiskup Gerbert z Aurillac sam odczytał swoją mowę obronną. Po jego zakończeniu biskupi obradowali osobno przy wsparciu hrabiego Godfryda I Więźnia. Na prośbę papieża został nałożony na Gerberta z Aurillac interdykt, ten jednak bronił się na tyle sprytnie, że ostateczna decyzja została odroczona. Zapaść ona miała cztery tygodnie później na synodzie biskupów francuskich w Reims, a do tego czasu Gerbert z Aurillac miał zakaz działalność kościelnej, a przede wszystkim odprawianie Mszy Świętej. W tym samym czasie arcybiskup opublikował akty soboru w Sainte-Basle, gdzie obronił swoje tezy w traktacie epistolarnym, a list wysłał do biskupa Strasburga Wilderoda. Poprzez niego stara się dotrzeć do swoich lotaryńskich kolegów i przekonać ich o swoich racji. Arcybiskup niewątpliwie uznał prymat papieża, twierdził jednak, że ten ostatni nie musi bezpośrednio ingerować w sprawy swoich diecezji, gdyż Sobór Nicejski określił role synodów prowincjonalnych.
Synod w Reims nie podjął żadnej uchwały i sprawa zakończyła się na tym, że zmarł papież Jan XV a wkrótce potem sam Hugon Kapet. O tej sprawie rozmawiano również na synodzie biskupów niemieckich w Ingelheim w lutym 996 r. Obecni na nim byli książęta kościoła lotaryńskiego i nadreńskiego, a także większość biskupów i opatów z Saksonii, Frankonii, Szwabii i Bawarii. Gerbert nie poddał się i udał się do Rzymu, aby bronić swojej sprawy przed nowym papieżem Grzegorzem V, ale na próżno, bo ten podtrzymał stanowisko swego poprzednika.
Na szczęście spór o arcybiskupstwo Reims nie przerodził się w otwartą wojnę.
Pierwsza wyprawa do Włoch
Sytuacja w Niemczech była stabilna, a Otton III mógł zwrócić się na południe, na Italię. Może pamiętasz papieża Jana XV. To on rządził przez rekordowe 11 lat, lawirując między lokalnymi władcami Rzymu, Krescencjuszami, a stronnictwem procesarskim dominującym na północ i południe od Świętego Miasta. Cóż, w 995 r. sytuacja uległa zmianie. Skonfliktowany ze wszystkimi stronnictwami w Rzymie papież Jana XV musiał uciec z Rzymu i schronił się w Sutri pod opieką Hugona Wielkiego, margrabiego Toskanii, ale także księcia Spoleto i margrabiego Camerino. Możnowładca ten był jednym z filarów rządów saskich w Italii. Papież poprosił Ottona III o interwencję w Rzymie.
Krescencjusz II Nomentanus podjął krótkotrwałą próbę wybrania jednego ze swoich ludzi na papieża Jana XVI. Wygląda na to, że lud Rzymu nie był zbyt chętny na oblężenie przez wojska cesarskie i tak szybkie zniknięcie papieża, Nie wiemy nawet, kim był ten Jan XVI, żadnego imienia, nic. Dlatego też większość historyków podważa fakt jego wyboru.
Na początku marca 996 r. wyruszył Otton III z Ratyzbony na czele swojego wojska na swoją pierwszą wyprawę do Italii. W jej skład wchodzi większość książąt niemieckich. W połowie marca a na początku kwietnia Otton III przebywał w Weronie. Tutaj czekali na niego przywódcy duchowi i świeccy Księstwa Karyntii oraz Marchii Werony. Otton III przebywał w rezydencji biskupiej, opactwie Świętego Zenona. Wśród owych możnych warto wymienić: biskupa Werony Otberta, biskupa Vicenzy Lamberta i biskupa Concordii Benzo, czy też Tedalda z Canossy, hrabiego Brescii, Ferrary, Reggio i Modeny, a także Ottona, księcia Karyntii i margrabiego Werony.
Król nawiązał przyjazne stosunki z dożą Wenecji Piotrem II Orseolo, a jego syn przyjął sakrament bierzmowania, a jego ojcem chrzestnym został sam Otton III. Po czym młody Wenecjanin został odesłany do ojca z bogatymi darami.
Następnie Otton III przeniósł się do Pawii, gdzie spędził Wielkanoc. Tutaj możni Italii, czekali na niego na czele margrabią Toskanii, ale także księciem Spoleto i margrabią Camerino Hugonem Wielkim oraz arcybiskupem Mediolanu Landulfem II. W szczególnie uroczysty sposób odnowiono przysięgę wierności złożoną na zjeździe królewskim w Weronie w 983 r. i powtórnie złożono hołd królowi. Tutaj do biesiadników dotarła wiadomość, że 1 kwietnia 996 r. w Rzymie zmarł papież Jan XV na atak gorączki.
Król wyruszył w dalszą drogę około 19 kwietnia. On wraz z jego armią popłynął statkami dostarczonymi przez mieszkańców Pawii w dół rzeki Pad z Pawii przez Cremonę, gdzie zatrzymał się na krótki pobyt, w Rawennie.
Senat Rzymu wysłał delegację do Ottona III i poprosił o radę, kto powinien zostać wybrany papieżem. Otton III nie przejął się zbytnio tą delegacją. Wysłał do Rzymu swojego krewnego Bruna, syna Ottona, księcia Karyntii i margrabiego Werony, prawnuka cesarza Ottona I Wielkiego. Bruno był kapelanem w kancelarii królewskiej, tj. bliskim doradcą politycznym króla. W drodze do Świętego Miasta towarzyszyli mu arcykanclerz arcybiskup moguncki Willigis i kanclerz biskup wormacki Hildibald, którzy w Rzymie go wybrali i konsekrować na nowego papieża. Przyjął imię Grzegorz V. Miał też zaledwie 24 lata, co czyniło go jednym z 4 najmłodszych papieży w historii.
Kilka dni później Otton III przybył do miasta św. Piotra, gdzie 21 maja Grzegorz V koronował go na cesarza. Chrześcijaństwo było teraz w rękach dwóch młodych kuzynów, jeden ma 16 lat, a drugi 24. To świt nowej ery. Papież i cesarz byli zrośnięci biodrami – tak jak w Konstantynopolu.

Aby zademonstrować tę nową jedność władzy doczesnej i duchowej, Otton III i Grzegorz V zwołali wielki synod biskupów z całej Europy, celem, omówienia wszystkich otwartych spraw w kościelne starego cesarstwa karolińskiego. Aby zademonstrować, jak bardzo ten nowy system jest powiązany, Otton III i Grzegorz V wspólnie przewodniczyli synodowi, a Otton III nawet podpisywał papieskie dokumenty jako Orędownik Kościoła Świętego Piotra.
Na synodzie Otton III spotkał dwóch mężczyzn, którzy odtąd będą odgrywać ważną rolę w jego życiu. Pierwszym był już nam znany, Gerberta z Aurillac, a drugim był, święty Wojciech biskup praski, o którym też co nieco wspomnieliśmy w poprzednim poście.
Gerbert przybył do Rzymu, aby uzyskać zgodę na objęcie arcybiskupstwa Reims zgodnie z życzeniem króla Francji. Chociaż jego wysiłki okazały się bezowocne, wygłosił przemówienie, które zrobiło ogromne wrażenie na synodzie i Ottonie III. Otton III musiał również wiedzieć o roli, jaką Gerbert odegrał w ratowaniu jego panowania i życia w 984 r., więc mógł czuć się zobowiązany wobec niego. Zaprosił Gerberta, aby został jego nauczycielem i doradcą politycznym, aby, jak sam mówił, pomóc mu przezwyciężyć jego saską wiejskość i zdobyć grecką wyrafinowaną wiedzę. Nie ma żadnych dowodów o tym, by słowa te zostały wypowiedziane publicznie, ale mogę sobie tylko wyobrazić, jak to musiało zostać odebrane przez armię cesarską, która siedziała w upalnym mieście pełnym chorób, podczas gdy ich nowo koronowany cesarz po prostu ich zniesławiał, nazywając ich prostakami i wieśniakami.
Drugą osobą, która fascynowała Ottona, był Wojciech, biskup Pragi. Był on całkowitym przeciwieństwem Gerberta. Gerbert jest wyrafinowanym politykiem i protonaukowcem o szerokim zainteresowaniu światem przyrody. Wojciech był głęboko religijnym człowiekiem, który prowadził ascetyczny styl życia skupiony na modlitwie. Musiał zrezygnować z urzędu biskupa Pragi, ponieważ miejscowi nie przyjęli życzliwie jego nadmiernej pobożności, a dokładniej jego idei, że bogactwo kościoła powinno służyć biednym. Nie pomagał również fakt, że Sławnikowice potężna rodzina Wojciecha rywalizowała z księciem czeskim Bolesławem II Pobożnym. Sytuacja osiągnęła punkt kulminacyjny, gdy Wojciech próbował powstrzymać tłum przed linczem kobiety oskarżonej o cudzołóstwo, udzielając jej schronienia w swoim kościele. Wojciech uciekł do Rzymu i zrobił to, co naprawdę chciał zrobić, czyli poświęcił się modlitwie i ekstremalnym formom ćwiczeń ascetycznych jako mnich. Jednak tak się nie stało. Został on zaciągnięty przed synod, ponieważ jako biskup nie mógł porzucić swojej trzody dla przyjemności regularnej modlitwy, postu i samobiczowania. Zgodnie z prawem kanonicznym więź między biskupem a jego diecezją była wieczną więzią, podobną do małżeństwa, której nie można było zerwać. I to działało w obie strony, tj., dopóki żył Wojciech, nie można było mianować nowego biskupa Pragi. Dlatego przełożony Wojciecha, Giselher arcybiskup magdeburski, nalegał, aby Wojciech wrócił do Pragi. Giselherowi nie zależało zbytnio na tym, że Wojciech prawie na pewno zostanie zabity po przybyciu do Pragi, podobnie jak wszyscy inni członkowie jego rodziny, którzy zostali zamordowani przez Bolesława II Pobożnego. Szczerze mówiąc, to wszystko było działało na korzyść arcybiskupa, ponieważ Giselher mógł wtedy mianować nowego, niezawodnego biskupa. Grzegorz V stanął po stronie Giselhera i Wojciechowi nakazano powrót do diecezji praskiej.
Otto III był pod wielkim wrażeniem pobożności biskupa i od tamtej pory spędzał dużo czasu z Wojciechem, rozmawiając o religii i modlitwie.
Otton III opuścił Rzym pod koniec maja i, jak sam stwierdził, ze względów zdrowotnych udał się do Rawenny. Prawdziwą przyczyną nieprzewidzianego wyjazdu cesarza był konflikt, jaki wybuchł pomiędzy nim a papieżem Grzegorzem V w związku z żądaniem Kurii Rzymskiej zwrotu Marchii Pentapolis i tym samym kwestią uznania przywilejów Kościoła rzymskiego. Otto III nie spodziewał się, że jego kuzyn, pierwszy niemiecki papież, przyjmie żądania Kurii. Wyjeżdżając, chwilowo uniknął podjęcia decyzji.
W liście z dnia 5 sierpnia 996 r. Otton III poinformował papieża Grzegorza V, że:
„pozostawiamy Ci na pomoc i pocieszenie najznakomitszych Włochów (primores Italiae): Hugona z Toskanii, wiernego nam we wszystkim, i hrabiego Konrada, prefekta Spoleto i Camerino, któremu z miłości do Ciebie powierzyliśmy osiem hrabstw, które są przedmiotem sporu i które na razie stawiamy na jego czele jako naszego legata, aby lud miał przywódcę i przez niego mógł świadczyć niezbędne usługi.”
Jeśli czytasz uważnie, to dostrzegłeś pewne novum. Otton III być może przestraszył się ogromnej władzy Hugona Wielkiego w środkowych Włoszech i dlatego około czerwca 996 r., pomimo tego, że magnat ten był jednym z jego najwierniejszych zwolenników, pozbawił go księstw Spoleto i Camerino, i przekazał Konradowi z Ivrei. Dodatkowo w lipcu Konrad został mianowany legatem cesarskim w Marchii Pentapolis wraz z ośmioma powiązanymi hrabstwami (Pesaro, Fano, Senigallia, Ankona, Fossombrone, Cagli, Jesi i Osimo), do których roszczenia zgłaszali papieże.
Konrad pochodził ze znamienitego rodu margrabiów Ivrei. Cesarzowa Adelajda burgundzka, babka Ottona III, była ciotką od strony matki Konrada – jako pierwsza kuzynka jego matki Willi III – żony Berengara II. To właśnie jego rodzice ci, którzy próbowali zmusić Adelajdę burgundzką, wówczas niespełna dwudziestoletnią, do małżeństwa z ich synem Wojciechem II, zamykając ją w Rocca di Garda.
Awans Konrada z Ivrei pokazuje nam jak na dłoni, że to dwaj szefowie kancelarii cesarskiej, arcybiskup moguncki Willigis i biskup wormacki Hildebald, w dalszym ciągu wywierali decydujący wpływ na Ottona III, a nie cesarzowa Adelajda burgundzka, która mogła co najwyżej wpływać na sferę duchową i religijną wnuka.
Grzegorz V musiał zostać w Rzymie. Większość historyków uważa, że w tym momencie jedność między cesarzem a papieżem już pękła. Obaj kuzyni zaczęli się spierać o „Privilegium Ottonianum” i „Constitutum Constantini” (Donatio Constantini), dokumenty, które nadały papieżom władzę doczesną nad środkową Italią, a konkretnie władzę nad Emilią-Romanią i Rawenną. Warto nadmienić, że również Pepin Krótki, król Franków i ojciec Karola I Wielkiego, podarował Emilię-Romanię papieżowi jako Ojcowiznę Świętego Piotra (Patrimonium Sancti Petri), chociaż nie był jej właścicielem. Otton I Wielki potwierdził prawa papieża w dokumencie zwanym „Privilegium Ottonianum”. Oprócz nadania ziemi dokument ten głosił również, że papież jest w jakiś sposób podporządkowany cesarzowi. Zasadniczo „Privilegium Ottonianum” jeszcze bardziej skomplikowało sprawę niż było już wcześniej, ułatwiając papieżowi i cesarzowi konflikt. Mimo że Grzegorz V był całkowicie zależny od wsparcia Ottona III, mogło mieć sens, aby ustawić się w pozycji bardziej niezależnego biskupa, zajmując stanowisko w sprawie ziem Kościoła. To nie było równoznaczne z upadkiem jedności między papieżem a cesarzem. Moim zdaniem Grzegorz V i Otton III nadal działali w porozumieniu, pomimo incydentalnych konfliktów.
Pobyt w Niemczech
Otton III powrócił do Niemiec jesienią z Wojciechem i Gerbertem. W Niemczech Otton III powrócił do wędrownego trybu życia władcy ottońskiego, przemieszczając się z jednego pałacu królewskiego do drugiego. Boże Narodzenie 996 r. spędził w Kolonii, gdzie świętował doniosłe wydarzenie. Książę Węgier Wajk został ochrzczony jako Stefan, znany później jako święty Stefan Węgierski. Chrztu udzielił Wojciech, a Otton III został ojcem chrzestnym Arpada, który był o pięć lat starszy. Aby zacieśnić więź, Stefan poślubił Gizelę, córkę Henryka II Kłótnika i siostrę Henryka IV, księcia bawarskiego. Ponadto zaoferowano mu oddział bawarskich rycerzy, którzy pomogli mu zmiażdżyć jego pogańskich rywali na Węgrzech, co przyczyniło się do utrwalenia chrześcijaństwa w tym kraju. Dzięki temu Węgrzy, którzy zaledwie 40 lat wcześniej byli przerażającymi najeźdźcami, zostali włączeni do systemu politycznego Europy Zachodniej.
Pokój z Węgrami miał też swój efekt uboczny. Dotychczas w dużej mierze niezamieszkana strefa buforowa między Węgrami a Cesarstwem mogła zostać ponownie zaludniona. Obecnie znamy tę dawną pustynię jako Austrię. Technicznie rzecz biorąc, Marchia Wschodnia została założona w 976 r., ale to od około lat 90. X w. początkowo małe i zubożałe margrabstwo rozpoczęło swój nieubłagany wzrost, aby stać się światową potęgą, gdzie słońce nigdy nie zachodziło. 1 listopada 996 r. w Bruchsal nad Górnym Renem Otton III wystawił dokument, w którym po raz pierwszy wspomina się nazwę „Ostarrîchi” czyli Austria – „in regione vulgari vocabulo Ostarrîchi dicitur”. Był to dokument wystawiony na prośbę księcia bawarskiego Henryka IV, a przekazywał on na rzecz biskupa Fryzyngi Gotszalk własność Fronhof i 30 łanów królewskich na obszarze Neuhofen an der Ybbs. W tym czasie rejon ten nadal należał do księstwa bawarskiego. W dokumencie wskazano także lokalizację tych dóbr na terenie posiadłości margrabiego austriackiego Henryka I Mocnego z dynastii Babenbergów. Taka darowizna nie była niczym niezwykłym w średniowieczu, ale warto było o niej wspomnieć ze względu na to, że jest istotna dla tożsamości, a zarazem odrębności narodowej Austriaków.
Wojciech nadal miał nakaz od papieża, aby udał się do Pragi, ale gdy Otton III wypracuje kompromis z księciem czeskim. Papież pozwolił mu zrezygnować ze stanowiska biskupa praskiego, jeśli pojedzie jako misjonarz do Polski. Wojciech wyruszył do Polski, gdzie nowy książę, Bolesław I Chrobry, zastąpił swojego ojca Mieszka I. Bolesław przywitał Wojciecha z otwartymi ramionami i zaproponował mu misję chrystianizacyjną u Prusów, pogańskiego plemienia żyjącego nad Bałtykiem, na północny wschód od Polski. Tam Wojciech udał się, trochę się samobiczował i głosił ewangelię, po czym został natychmiast wzięty za polskiego szpiega i zabity. I tak Prusowie po raz pierwszy pojawili się na kartach historii mniej więcej w tym samym czasie i w związku z Kościołem tak jak Austriacy.
Bolesław I Chrobry był strasznie zawstydzony i natychmiast wykupił od Prusów ciało Wojciecha, a także jego żyjącego brata Radzima Gaudentego. Przywiózł ciało Wojciecha do Gniezna, gdzie został pochowany w głównym kościele. Kiedy Otton III dowiedział się o śmierci swojego przyjaciela i przewodnika duchowego, był wyraźnie wstrząśnięty, ponieważ sam zachęcił swojego przyjaciela, aby udał się do Polski. Otton III natychmiast zaczął tworzyć kapliczki i ołtarze dla upamiętnienia Wojciecha.
Druga wyprawa do Włoch
Tymczasem w Rzymie papież Grzegorz V, mimo że stanął w obronie praw Kościoła, nie znalazł żadnego poparcia w Świętym Mieście. Gdy potężna armia Ottona III zwróciła się w stronę przełęczy Brenner, rzeczywisty władca Rzymu, Krescencjusz II Nomentanus, powrócił. Wygnał Grzegorza V. Papież próbował odzyskać miasto z pomocą kluczowych sojuszników Ottona III, Hugona Wielkiego margrabiego Toskanii i Konrada z Ivrei, księcia Spoleto i Camerino oraz legata cesarskiego legata w Marchii Pentapolis. W drugiej połowie października 997 r. siły wspierające Grzegorza V poniosły ciężkie straty w pierwszej bitwie, a druga kończy się remisem. Papież spędził następne kilka miesięcy, rozmyślając, jak ma powrócić do Rzymu.
Na początku lutego 997 r. w Pawii rozpoczął się synod pod przewodnictwem papieża Grzegorza V, którego uczestnikami było dziesięciu lojalnych wobec cesarza biskupów północnych Włoch, na czele z arcybiskupami Landulfem z Mediolanu i Janem z Rawenny. Pierwszym tematem był spór o arcybiskupstwo Reims oraz sprawa małżeńska króla Francji Roberta II Pobożnego, który wbrew papieskiemu zakazowi poślubił swoją kuzynkę Bertę. Kapetyng był teraz gotów uwolnić arcybiskupa Arnulfa i odesłać go do Reims w zamian za uznanie jego małżeństwa. Zgodnie z negocjacjami pomiędzy Grzegorzem V a Abbo opatem klasztoru w Fleury odbytymi w Spoleto synod zdecydował się przyjąć proponowane rozwiązanie kwestii Reims i utrzymać w mocy zawieszenie biskupów zaangażowanych w usunięcie Arnulfa, w tym Gerberta i Adalberona z Laon, ogłoszone w Mouzon 995 r. Jednak biskupi, którzy pobłogosławili małżeństwo Roberta II Pobożnego z Bertą burgundzką, zostali wezwani do Rzymu i groziło im wydaleniem z Kościoła, jeśli się nie stawią.
Tymczasem w Rzymie Krescencjusz II Nomentanus ogłosił „wybór” Grzegorza V nieważnym, a Rzymianie wybrali Jana Philagathosa na papieża. Była już o nim mowa wcześniej. Był jednym z najbliższych doradców cesarzowej Teofano i nauczycielem Ottona III. Nie jest do końca jasne, co skłoniło go do zmiany stron, ale został odsunięty na bok przez cesarzową Adelajdę burgundzką i nawet po przejęciu władzy przez Ottona III najwyraźniej walczył o powrót do łask cesarskich. Możliwe, że wpływ na postępowanie wywarł jego pobyt w Konstantynopolu i intrygi Leona, wysłannika cesarza bizantyjskiego.
Teraz było dwóch papieży w tym samym czasie. W ten sposób mamy kolejną schizmę w Kościele. Można na to patrzeć jak na zwykłe walki o władzę, którymi do pewnego stopnia były. Jednak dla ludzi średniowiecza było to przerażające. Gdyby twój ksiądz został wyświęcony przez biskupa, którego święcenia były nieważne, ponieważ został wybrany przez niewłaściwego papieża, czy twoja spowiedź była ważna? Czy gdybyś nie wyspowiadał się prawidłowo, mógłbyś nadal pójść do nieba? Zbliżamy się do roku 1000, czasu, w którym ma się rozpocząć apokalipsa. Właśnie w roku 1000, percepcja, o ile istniała, nie była taka, że dokładnie 24 grudnia 1000 r. nastąpi koniec świata. To nie miało sensu, ponieważ jest to dzień narodzin Jezusa. Bardziej prawdopodobne jest, że apokalipsa rozpocznie się 1000 lat po ukrzyżowaniu Jezusa, co może oznaczać kwiecień 1033 r., ale to również może być opóźnione o kilka lat. Tak więc „rok 1000” był w rzeczywistości ruchomym świętem, mniej więcej między 1000 a 1050 r. Oznaczało to, że dla współczesnych w 997 r. wkroczyliśmy w strefę niebezpieczeństwa, podczas gdy Kościół jest podzielony przez schizmę.
Na razie Otton III nie może zrobić wiele poza wysłaniem gniewnych listów do Rzymu. Ma armię, ale ta armia została zwołana do walki ze Słowianami połabskimi na wschodzie, a nie z Rzymianami. Kampania w 997 r. nie poszła najlepiej, ponieważ rywalizujący dowódcy, w tym arcybiskup magdeburski Giselher, pokłócili się i zostali pobici przez Słowian. Oznaczało to, że cała sprawa przeciągnęła się znacznie dłużej, niż oczekiwano. Dopiero pod koniec sam Otton III objął dowództwo nad wyprawą, która przynajmniej wyglądała na sukces.
Jan Philagathos, który prawdopodobnie przebywał w Piacenzie i Nonantoli po powrocie z Bizancjum pod koniec października 996 r. i nawiązał kontakt z cesarzem. Jednak, będąc pod wrażeniem ucieczki większości włoskich biskupów od Grzegorza V, sprzeciwił się jego rozkazom. W tej sytuacji pod koniec stycznia Jan Philagathos udał się do Rzymu, gdzie już od dłuższego czasu przebywał jego towarzysz podróży, poseł bizantyjski Leon. Prawdopodobnie to pod jego wpływem i pod naciskiem Krescencjusza II Nomentanusa został wyniesiony do godności antypapieża. Odbywający się w Pawii synod nie wiedział o wydarzeniach, jakie rozegrały się w Rzymie. W przeciwnym razie Jan Philagathos natychmiast zostałby ekskomunikowany. Z drugiej strony wieść o tym dotarła na dwór cesarski w Akwizgranie już przed 25 marca.
Sytuacja w północnej Italii robiła się coraz bardziej nieciekawa. 13 lutego margrabia Arduin z Ivrei i duchowieństwo wznieciło powstanie przeciwko biskupowi Vercelli Piotrowi, zwolennikowi rządów ottońskich. Niepokoje trwały kilka tygodni. 17 marca podczas długotrwałych niepokojów biskup Piotr został zabity przez ludzi margrabiego Arduina z Ivrei, a jego ciało spalono.
Około 20 marca do Akwizgranu dotarła wiadomość o wyborze antypapieża. Otton III w końcu zebrał wojsko, aby powrócić do Włoch. Po drodze dołączali do niego kolejni biskupi i książęta m.in.: Henryk IV bawarski czy też Otton karyncki i Hugon Wielki toskański. Ludolfing przeszedł przez Alpy w środku zimy 997 r., co oznaczało, że musiało mu się bardzo spieszyć. Cesarz wraz z Grzegorzem V obchodził Boże Narodzenie w Pawii.
Szybko zmierzał na południe przez Weronę, Pawię, Cremonę i Rawennę do Rzymu, gdzie przybył w lutym.
Mieszkańcy Rzymu wpadli w panikę i otworzyli bramy miasta. Jan Philagathos lub antypapież Jan XVII, jak sam siebie nazywa, zdecydował, że nadszedł czas, aby odłączyć się od Krescencjuszy i szukał sposobów, aby uzyskać łaskę cesarza. Nie miał jednak szczęścia. Gdy żołnierze cesarscy odnaleźli nieszczęsnego Greka, oślepili go, a następnie odcięli mu nos, język i uszy. Pod koniec kwietnia lub na początku maja straszliwie okaleczony antypapież został doprowadzony przed synod, który go odwołał. Został uroczyście obdarty z szat, jego paliusz został złamany a on sam przewieziony ulicami Rzymu, siedząc tyłem na osiołku, trzymając ogon zwierzęcia jako lejce. Współczesne źródła były zszokowane takim potraktowaniem człowieka, który był ojcem chrzestnym zarówno cesarza, jak i papieża, a jeśli nie był prawowitym papieżem, to nadal był konsekrowanym arcybiskupem Piacenzy. Otton III został za to publicznie upomniany przez pustelnika Nila z Rossano, który go zaklinał, mówiąc, że jeśli nie przebaczy tym, których ma pod swoją władzą, święty ojciec również nie przebaczy mu jego grzechów. Nie był to świetny PR.
Jednak rzeź na tym się nie skończyła. Prawdziwy podżegacz rebelii wciąż był w pobliżu, Krescencjusz II Nomentanus. Początkowo bezskutecznie próbował stawić opór w twierdzy Leona, na prawym brzegu Tybru. Uciekł do zamku Świętego Anioła, fortecy nie do zdobycia. Otton III otoczył zamek, ale nie zaatakował go przez następne dwa miesiące, czekał na specjalne machiny oblężnicze. Zgodnie z tradycją w tamtym okresie strony rozpoczęły negocjacje podczas oblężenia, jednak nie doszli do porozumienia. Co się potem wydarzyło, nie jest jasne. Według Thietmara z Merseburga użyto jakiejś super machiny oblężniczej, która pozwoliła wojskom cesarskim wejść do twierdzy i pokonać obrońców. Na drugim końcu znajduje się historia włoskich kronikarzy, że Krescencjusz II Nomentanus przybył na negocjacje, a po jego powrocie Niemcy złamali rozejm, zaatakowali i siłą przedarli się przez bramę.
Sposób, w jaki cesarz zdobył twierdzę, nie jest jedyn