20 maja 1648 r. w Mereczu na Litwie zmarł Władysław IV. Władzę w kraju przejął interrex, prymas arcybiskup gnieźnieński Maciej Łubieński, ale ze względu na podeszły wiek, większość działań podczas bezkrólewia przejął kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński. Tym bardziej że również fizycznie niedołężni byli magnaci, którzy mogli odegrać ważną rolę w czasie bezkrólewia: wojewoda krakowski Stanisław Lubomirski oraz wojewoda połocki i hetman wielki litewski Janusz Kiszka. W tym okresie chorował chorąży koronny Aleksander Koniecpolski.
Królewicz Jan Kazimierz otrzymał wiadomość o śmierci Władysława IV w Wiedniu 30 maja, dokąd udał się w poszukiwaniu kandydatki na żonę. Cesarz Ferdynand III i jego macocha, cesarzowa Eleonora Gonzaga, wysunęli propozycję małżeństwa z arcyksiężniczką Izabelą Klarą, siostrą arcyksięcia Ferdynanda Karola. Jan Kazimierz jednak bez zwłoki udał się do Warszawy, nie zobowiązując się do niczego. Był w pełni świadomy, że jego kontrkandydatem do tronu Rzeczypospolitej okaże się młodszy brat, Karol Ferdynand, biskup płocki i wrocławski, który już w tym czasie zabiegał o względy urzędników i senatorów. Wiedział także, że za jego bratem opowiedzą się cesarz Ferdynand III i papież Innocenty X, który wciąż miał za złe królewiczowi opuszczenie zakonu jezuitów i zrzeczenie się godności kardynalskiej. Królewicz Jan Kazimierz natychmiast po powrocie do kraju przyjął tytuł króla szwedzkiego i stanąwszy w Krakowie, udał się na zamek w Wiśniczu do wojewody krakowskiego Stanisława Lubomirskiego, najbardziej wpływowego senatora w Małopolsce, poradę, gdzie jednak obojętnie został przyjęty.
Ponieważ arcybiskup Maciej Łubieński nie mógł stawić się w Warszawie, do niego 25 maja udali się Jerzy Ossoliński wraz z biskupem chełmińskim i podkanclerzym koronnym Andrzejem Leszczyńskim. W Łowiczu 26 maja Maciej Łubieński wydał uniwersał, którym ogłosił wiadomość o śmierci króla Władysława IV, sejmiki w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim wyznaczył na dzień 25 czerwca, a sejm konwokacyjny na 14 lipca. W uniwersale przekazano, że zbuntowani Kozacy atakują wojsko Rzeczypospolitej nad Żółtymi Wodami.

31 maja lub 1 czerwca do Warszawy dotarła wiadomość o klęsce nad Żółtymi Wodami. W tej sytuacji należało działać energicznie. Dlatego też Jerzy Ossoliński napisał listy do wojewody krakowskiego Stanisława Lubomirskiego, do starosty generalnego Wielkopolski Bogusława Leszczyńskiego, do kanclerza wielkiego litewskiego Albrychta Stanisława Radziwiłła, aby ci natychmiast zwołali spotkanie senatorów i szlachty by rozważyć sposoby wsparcia hetmanów.
Około 6 czerwca do Warszawy przyszła informacja o klęsce pod Korsuniem. Kraj ogarnęła atmosfera powszechnego niepokoju. O czym może świadczyć chociażby list wojewody bracławskiego Adama Kisiela do prymasa Macieja Łubieńskiego z 31 maja, w którym napisał, że „[…] zgasł pokój, szczęście i sława Rzeczypospolite j”. W podobnym duchu wypowiadział się wojewoda poznański Krzysztof Opaliński w liście z 12 czerwca do brata Łukasza, podkomorzego poznańskiego, w którym napisał „[…] rozumiem, że WMść MM Pan już masz ode m nie pisanie conferendo i o śm ierci królewski, i tych niebezpieczeństwach, nad jakie większe być nie mogą […]”. Również wojewoda krakowski Stanisław Lubomirski, przedstawiał zaistniałe wydarzenia w podobny sposób w liście z 24 czerwca na sejmik w Proszowicach, w którym wprost napisał, że „[…] bywały interregna zawikłane i niespokojne, ale co by które miała rebelija domowa i furor oraz pogański krwią naszą tak hojnie, jako teraz zafarbować, nie znajduję”.
Ogromny wpływ na przebieg przyszłej elekcji miało powstanie Chmielnickiego na Ukrainie. W trakcie trwania elekcji uformowały się dwa stronnictwa polityczne. Pierwsze z nich tzw. ugodowe pod przewodnictwem Ossolińskiego i starosty kijowskiego Adama Kisiela popierało kandydaturę Jana Kazimierza a drugie tzw. wojenne, na czele z Jeremim Wiśniowieckim i Aleksandrem Koniecpolskim opowiedziało się za Karolem Ferdynandem, biskupem wrocławskim. Królowa wdowa Ludwika Maria wsparła Jana Kazimierza, a hierarchowie katoliccy Karola Ferdynanda.
Kolejnym, poważnym kandydatem do tronu był Zygmunt Rakoczy, syn księcia siedmiogrodzkiego Jerzego Rakoczego. Jako kalwin mógł liczyć głównie na głosy protestantów, dyzunitów i prawosławnych oraz początkowo przywódcy powstania kozackiego Bohdana Chmielnickiego.
W trakcie trwającej elekcji pojawiła się jeszcze jedna kandydatura – elektora margrabiego brandenburskiego i księcia pruskiego Fryderyka Wilhelma Hohenzollerna. Jego wybór promował rezydent pruski Johan von Hoverbeck, sugerując, że ma on duże szanse. Kandydatura ta nie była jednak poważnie brana pod uwagę przez szlachtę polską i litewską, a nawet przez samego księcia-elektora. Od sierpnia 1648 r. popierał on Jana Kazimierza w jego staraniach o koronę królewską.

Obrady sejmu konwokacyjnego, które rozpoczęły się 16 lipca, odbywały się w bardzo ograniczonym gronie: około 30 senatorów i nie więcej niż połowa posłów izby poselskiej. Na marszałka izby poselskiej wybrano Bogusława Leszczyńskiego, ówczesnego starostę generalnego wielkopolskiego, który w późniejszym czasie został podkanclerzym koronnym Obradujący latem 1648 r. w Warszawie sejm konwokacyjny stał się miejscem walki między obiema grupami politycznymi. Kanclerza Jerzego Ossolińskiego i zmarłego króla Władysława IV oskarżano o przyczynienie się do wybuchu powstania kozackiego. Pomimo wewnętrznych konfliktów sejm konwokacyjny przekształcił się w konfederację generalną, która wyraziła zgodę na propozycję Jerzego Ossolińskiego by rozpocząć rokowania z Bohdanem Chmielnickim w celu rozbicia sojuszu kozacko-tatarskiego. Jednocześnie dowództwo nad wojskiem koronnym powierzono trzem regimentarzom – Władysław Dominik książę Zasławski-Ostrogski, Mikołaj Ostroróg i książę Aleksander Koniecpolski. By tego było mało dokooptowano im do pomocy 32 komisarzy wojennych. Decyzja ta była podyktowana faktem, że pokonani pod Korsuniem hetmani koronni Mikołaj „Niedźwiedzia Łapa” Potocki i Marcin Kalinowski trafili na 2 lata do niewoli tatarskiej. Do klęski w znacznej mierze przyczyniło się uzależnienie od alkoholu hetmana Potockiego.
Standardowo jak przystało na czas bezkrólewia ponownie na wokandzie sejmu konwokacyjnego stanęła sprawa innowierców. Prawdopodobnie to starosta generalny żmudzki i hetman polny litewski Janusz Radziwiłł, kalwin z wyznania, dążył do zjednoczenia innowierców w celu przeforsowania większych praw dla tej grupy. Natomiast w czasie elekcji królewskiej by przeforsować kandydata swego Rakoczego, kalwina. Obóz katolicki dość stanowczo zareagował na żądania różnowierców. Odrzucono ich żądania i dano do zrozumienia by cieszyli się tymi prawami co mają i tym stwierdzeniem zakończono dyskusję.
Sejm konwokacyjny, według zamysłu jego twórców, miał nie tylko ustalić termin i miejsce wyboru króla oraz zabezpieczyć państwo przed zagrożeniami zewnętrznymi poprzez konfederację, lecz przede wszystkim przeprowadzić rewizję praw, skrytykować nadużycia i błędy poprzedniego panowania oraz wyznaczyć drogę nowemu. Podobne zadania stały przed obecnym sejmem konwokacyjnym. Jednak ten z 1648 r. nie spełnił swojego zadania.
6 października 1648 r. rozpoczęła się elekcja, na której przebieg wpływ miała klęska wojsk koronnych pod Piławcami. Dowodzący siłami Rzeczypospolitej regimentarze byli pozbawieni wiedzy, doświadczenia i charakteru i tym samym przyczynili się do porażki.
Klęska pod Piławcami poważnie osłabiła notowania kandydata obozu „wojennego”. Przekazanie dowództwa nad armią w ręce Jeremiego księcia Wiśniowieckiego mogło być postrzegane jako zwiastun triumfu królewicza Karola Ferdynanda, któremu – jak przypuszczano – zamierzali udzielić poparcia żołnierze i dowódcy. Należy jednak pamiętać, że część jego dotychczasowych stronników coraz chętniej zwracała się ku Janowi Kazimierzowi. Tak czy inaczej, głos wojska na polu elekcyjnym wciąż miał istotne znaczenie.
Magnaci obu frakcji obawiając się podwójnej elekcji, rozlokowali swoje siły zbrojne wokół miejsca elekcji. Hetman polny litewski Janusz Radziwiłł stawił się w asyście 3000 ludzi, Jeremi książę Wiśniowiecki z 800 swoimi, Władysław Dominik książę Zasławski-Ostrogski z 1000 żołnierzy i chorąży wielki koronny Aleksander Koniecpolski również nie przyjechał na pole elekcyjne sam.
Jan Kazimierz uzyskał wsparcie królowej wdowy Ludwiki Marii i państw ościennych – Francji, Brandenburgii i Szwecji. Królowa wdowa liczyła na to, że poślubi Jana Kazimierza i pomogła mu uzyskać poparcie dworu francuskiego.
Natomiast Karola Ferdynanda wsparło 2/3 senatu i większości biskupów katolickich. Na czele obozu młodszego Wazy stał podkanclerzy koronny i biskup chełmiński Andrzej Leszczyński, który był zwolennikiem twardej polityki wobec Kozaków i powstania Chmielnickiego. Za kandydaturą Karola Ferdynanda głosowała też szlachta ruska z Jeremim księciem Wiśniowieckim na czele. Królewicz miał również duże poparcie wśród szlachty mazowieckiej, która tłumnie stawiła się na polu elekcyjnym.
Obóz ugodowy przeforsował kandydaturę wojskiego mozyrskiego Filipa Kazimierza Obuchowicza na stanowisko marszałka sejmu, popierającego Jana Kazimierza.
Na pierwsze posiedzenie sejmu przybyło 19 senatorów. Między innymi: kanclerz koronny i kanclerz litewski oraz podkanclerzy koronny, wojewodowie: bracławski Adam Kisiel, mazowiecki Stanisław Warszycki, pomorski Gerard Denhoff, witebski Paweł Sapieha; biskupi: kujawski Mikołaj Wojciech Gniewosz, chełmski Stanisław Pstrokoński, żmudzki Jerzy Tyszkiewicz; kasztelani: łęczycki Mikołaj Kazimierz Radziejowski, warszawski Stanisław Laskowski. Z czasem przybyli jeszcze: biskup krakowski Piotr Gembicki, hetman polny litewski Janusz Radziwiłł oraz wojewoda ruski Jeremi książę Wiśniowiecki.
Kandydaturze Karola Ferdynanda sprzeciwiła się szlachta litewska wyznania ewangelickiego, która obawiała się kontrreformacyjnych zapędów młodszego Wazy. Na czele obozu protestanckiego stanęli książęta Janusz Młodszy i Bogusław Radziwiłłowie, którzy zagrozili nawet zerwaniem unii polsko-litewskiej. Ci na tronie widzieli Jerzego Rakoczego, księcia siedmiogrodzkiego lub jego syna Zygmunta. Posłowie siedmiogrodzcy Franciszek Bethlen, marszałek nadworny i Andrzej Kłobuszowski, magnat węgierski proponowali sojusz i pomoc przeciw Kozakom. Na tę kandydaturę życzliwie spoglądał Jeremi książę Wiśniowiecki, który liczył na wsparcie w liczbie 30 tysięcy siedmiogrodzkich szabel.
Wobec takiego stanu rzeczy Jerzy Ossoliński, wytrawny polityk i znawca parlamentaryzmu, postanowił oprzeć się na różnowiercach. Usiłował w nich wmówić, że swobód religijnych mogą spodziewać się tylko za panowania królewicza Jana Kazimierza. Postanowił także wykorzystać w tym celu wpływowego w Polsce lennika pruskiego Fryderyka Wilhelma, który w tym czasie zabiegał o przyznanie mu przez sejm miejsca i prawa głosu na elekcji. Wojewoda pomorski Gerard Denhoff w imieniu ewangelików zwrócił się do Hohenzollerna z formalną propozycją poparcia przez niego kandydatury starszego z Wazów. Wyznawcy kalwinizmu widzieli w nim potężnego sprzymierzeńca i opiekuna swego wyznania. Był spokrewniony z księciem kurlandzkim Jakubem Kettlerem i z kalwińską linią Radziwiłłów na Birżach i Dubinkach – Januszem i Bogusławem. Ponadto miał wśród katolików w Wielkopolsce i w Prusach Królewskich licznych przyjaciół i zwolenników.

Obrady sejmu elekcyjnego przebiegały w atmosferze wzajemnych oskarżeń i kłótni. Poruszano sprawę klęski pod Piławcami, kwestii postępowania wobec zbuntowanych Kozaków i wiele innych, zapominając o pierwotnym celu sejmu. Sprawa klęsk w walkach z powstańcami na Ukrainie uderzyła przede wszystkim w Karola Ferdynanda, ponieważ regimentarze byli jego stronnikami, a wielu dotychczasowych elektorów opuściło jego stronnictwo.
Sytuacja zaczęła się klarować, gdyż 11 października zmarł książę Siedmiogrodu Jerzy Rakoczy i tym samym kandydatura jego syna Zygmunta przestała się liczyć. Wówczas grupa skupiona wokół Janusza Radziwiłła opowiedziała się za Janem Kazimierzem.
Pod wpływem tych wiadomości za starszym Wazą opowiedzieli się również byli zwolennicy kandydatury królewicza Karola Ferdynanda: starosta generalny wielkopolski Bogusław Leszczyński oraz biskup kujawski Mikołaj Wojciech Gniewosz, a nawet sam przywódca stronnictw a podkanclerzy Andrzej Leszczyński myślał o opuszczeniu swojego kandydata.
16 października do Warszawy dotarła wiadomość, że oddziały kozackie zdobyły Bełz a całe województwo lubelskie jest zagrożone. Wywołało to olbrzymie wrażenie na obradujących. Dlatego też termin elekcji wyznaczono na dzień 4 listopada.
Grupa magnatów oraz szlachty wokół niej skupionej, którą można nazwać grupą sapieżyńską opowiedziała się za królewiczem Janem Kazimierzem. 21 października po raz pierwszy publicznie ogłoszono, że Wielkie Księstwo Litewskie uważa Jana Kazimierza za najbardziej odpowiedniego kandydata na króla. Siedem dni później kanclerz wielki litewski Albrycht Stanisław Radziwiłł, marszałek litewski Aleksander Ludwik Radziwiłł, podkanclerzy litewski Kazimierz Leon Sapieha i podskarbi litewski Gedeon Michał Tryzna uczestniczyli w uczcie wydanej przez Karola Ferdynanda, podczas której Sapieha próbował przekonać królewicza do wycofania swojej kandydatury. Namowy i argumenty Kazimierza Leona Sapiehy nie przyniosły jednak zmiany stanowiska młodszego Wazy.
Natomiast na stronę Jana Kazimierza przeszedł biskup poznański Andrzej Szołdrski i podczaszy koronny Mikołaj Ostroróg, w tym również czasie wojewoda sandomierski Władysław Dominik książę Zasławski-Ostrogski w sposób oficjalny opowiedział się za jego kandydaturą.

Mimo tego zwolennicy Karola Ferdynanda nie tracili nadziei w zwycięstwo ich kandydata. Nie zwracali również uwagi na szantaże Litwinów, którzy grozili, że jeśli królem nie zostanie Jan Kazimierz to zerwą unię. Liczono również na naczelnego wodza, wojewodę ruskiego Jeremiego księcia Wiśniowieckiego, któremu Karol Ferdynand ofiarował 50 000 florenów.
Na pola elekcyjne dotarła wiadomość o trwającym oblężeniu Zamościa (październik – listopad 1648) przez wojska kozacko-tatarskie. Siły najeźdźców szacuje się na 40–60 tysięcy żołnierzy. Szlachta ruska zwróciła się z prośbą do Jeremiego księcia Wiśniowieckiego, aby pojechał na sejm elekcyjny, uzyskał posiłki i swoim autorytetem poparł kandydaturę królewicza Karola Ferdynanda. Wiadomość o planowanym przybyciu wojewody ruskiego dotarła do stolicy 30 października i wywołała olbrzymie zamieszanie wśród stronników Jana Kazimierza. Obawiano się, że książę Wiśniowiecki będzie chciał siłą wprowadzić na tron swojego kandydata.
W tej sytuacji 1 listopada 1648 r. dotychczas popierający kandydaturę siedmiogrodzką hetman Janusz Młodszy Radziwiłł wraz z wojewodą smoleńskim Jerzym Karolem Hlebowiczem przyjechał do Nieporętu, gdzie rezydował Jan Kazimierz i zawarto układ. W zamian za przyrzeczenie spełnienia postulatów protestantów i prawosławnych królewicz zyskał poparcie obozu innowierców. Później za to poparcie książę Janusz otrzymał starostwo borysowskie. Natomiast książę Bogusław otrzymał godność generała gwardii królewskiej. Nowo utworzony urząd łączył się z nadaniami królewszczyzn: starostwa oszmiańskiego i starostwa mozyrskiego.
Królowa Ludwika Maria 2 listopada zaprosiła co zacniejszych posłów i senatorów na zamek, prosząc ich, aby spróbowali nakłonić Karola Ferdynanda do rezygnacji z dalszej walki o tron.
3 listopada w Warszawie w asyście 800 żołnierzy pojawił się wojewoda ruski i spotkał się z królową wdową a następnie z senatem.
3 listopada Sejm wysłuchał wystąpień posłów królewicza Karola Ferdynanda: biskupa kijowskiego Stanisława Zaręby, wojewody wołyńskiego Adama Aleksandra księcia Sanguszki, kasztelana inowrocławskiego Andrzeja Ruszkowskiego, kasztelana płockiego Jana Kazimierza Krasińskiego, kasztelana chełmińskiego Albrechta Czerskiego, podkomorzego halickiego Jana Potockiego, starosty wiśniowskiego Wacława Leszczyńskiego, Janusza Izydora księcia Zasławskiego oraz chorążego bełskiego Jana Stefana Niszczyckiego.
6 listopada Jan Kazimierz napisał list do swojego brata Karola Ferdynanda, aby ten wycofał swoją kandydaturę do tronu:
„[…] kiedybym był młodszym bratem, nie tylko przeszkadzać WKMci, ale wszystkim i siłami pom agałbym do tego szczęścia […]”, dalej, że
„[…], jeżeli idzie o sługi WKMci, albo tych, którzy przy WKMci staw ają […] będą m i tak mili i bliscy jak moi właśni […]”.
Na co Karol Ferdynand odpowiedział dość stanowczo:
„[…] gardzić się nie godzi tym co mnie spotkać może […]”.
7 listopada u podkanclerzego Andrzeja Leszczyńskiego spotkało się stronnictwo młodszego z Wazów, ale nic konkretnego nie ustalono, poza tym, że należy czekać na dalszy rozwój wydarzeń.
Sytuacja z dnia na dzień pogarszała się na niekorzyść Karola Ferdynanda. Większość magnaterii i szlachty chciała widzieć na tronie króla, który byłby zdolny do zatrzymania zwycięskiego pochodu wojsk kozackich. Osobą tą, jak twierdziła agitacja przedwyborcza, miał być Jan Kazimierz, posiadający dużą wiedzę wojskową i popierany przez przywódcę powstania na Ukrainie Bohdana Chmielnickiego.
Hetman Bohdan Chmielnicki w liście do Jeremiego księcia Wiśniowieckiego wskazał, że popiera kandydaturę Jana Kazimierza na króla Polski. Natomiast wybór Karola Ferdynanda byłby równoznaczny z kontynuowaniem wojny. Natomiast pod Zamość przybył jedynie w pościgu za wojewodą ruskim Jeremim księciem Wiśniowieckim. Treść listu do księcia Wiśniowieckiego została podana do publicznej wiadomości 12 listopada.

Każdemu, kto rozumował racjonalnie, nasuwało się wprost myślenie: wybór Jana Kazimierza mógł oznaczać pokój, podczas gdy elekcja Karola Ferdynanda niemal na pewno wywołałaby natychmiastowy marsz Bohdana Chmielnickiego na Warszawę. To właśnie ta wiadomość przesądziła sprawę i spowodowała, że 11 listopada w Nieporęcie spotkali się dotychczasowi stronnicy kandydatury Karola Ferdynanda: podkanclerzy Andrzej Leszczyński, wojewoda ruski Jeremi książę Wiśniowiecki, marszałek wielki koronny Łukasz Opaliński oraz jeszcze kilka osób, oznajmiając, że Karol Ferdynand wycofa swoją kandydaturę, pod warunkiem, że Jan Kazimierz wymaże z pamięci wszelkie urazy, które żywił wobec jego zwolenników oraz odstąpi mu sumy neapolitańskie oraz poprze jego starania, aby sejm przyznał mu dwa opactwa. Jan Kazimierz odmówił tylko sum neapolitańskich. Z tak ustaloną ofertą podkanclerzy koronny Andrzej Leszczyński i referendarz koronny Aleksander Zaleski udali do Karola Ferdynanda, który zażądał osobistego spotkania z bratem. Obaj Wazowie się spotkali:
„Królewicz Karol wyjechał na spotkanie półmili. Tam się frateme przywitali i do jednej z sobą w siedli karety, przyjechawszy do Jabłonnej zawarli się z sobą w pokoju i braterską między sobą utwierdzili miłość. Potem po wieczornym kosztownym bankiecie rozjechali się, jedni z królewiczem JM cią Kazimierzem do Nieporętu, drudzy prosto do Warszawy”.
W związku z tym 14 listopada napisał Karol Ferdynand list, którym oficjalnie ogłosił, że rezygnuje z dalszych starań o koronę na rzecz brata oraz że ofiarowuje Rzeczypospolitej 800 żołnierzy.
W tej sytuacji królewicz Jan Kazimierz obrany został jednomyślnie królem 17 listopada 1648 r., trzy dni później zatwierdził pacta conventa, a prymas Maciej Łubieński dokonał aktu nominacji. Sejm elekcyjny zakończył swoje obrady dopiero 23 listopada. 17 stycznia 1649 r. w katedrze wawelskiej odbyła się uroczysta koronacja nowego króla Polski i Wielkiego Księcia Litewskiego.
BIBLIOGRAFIA:
1. Adam Andrzej Witusik, Elekcja Jana Kazimierza w 1648 roku, Lublin 1962,
2. Tadeusz Wasilewski, Jan Kazimierz, Warszawa: 1985,
3. Leszek Podhorodecki, Wazowie w Polsce, Warszawa 1985,
4. Stefania Ochmann-Staniszewska, Dynastia Wazów w Polsce, Warszawa 2006,
5. Podhorodecki Leszek, Sławni hetmani Rzeczypospolitej, Warszawa 1994.
💛 Wesprzyj naszą pracę, klikając w link:
https://suppi.pl/speculumeuropae
💛 Wpłat można też dokonywać na numer konta:
09 1460 1181 2025 0084 5728 0002
Jeśli znasz jakieś ciekawe fakty na ten temat, podziel się nimi w komentarzu.
Będziemy wdzięczni za każdą informację!