Fryderyk przyszedł na świat około 1122 r. jako syn księcia szwabskiego Fryderyka II Jednookiego i Judyty, córki bawarskiego władcy Henryka IX Czarnego z rodu Welfów. Pochodził z rodu Staufów, który w tym okresie prowadził zaciętą rywalizację o władzę w Cesarstwie z dynastią Welfów. W 1147 r. planował wziąć udział w II krucjacie pod wodzą swego stryja, króla niemieckiego Konrada III, lecz sprzeciwił się temu ojciec. Jednak Fryderyk II Jednooki zmarł w tym samym roku a jego syn objął władzę w Szwabii jako Fryderyk III. Jeszcze za życia ojca zawarł małżeństwo z Adelą z Vohburga, córką Diepolda III wpływowego margrabiego Marchii Północnej w Bawarii z rodu Diepoldingów (Rapotingów). Dzięki posagowi Adeli, Fryderyk III mógł znacząco rozszerzyć swoją władzę jako książę Szwabii na region wschodniofrankoński. Para nie doczekała się potomstwa. Towarzyszył później Konradowi III w wyprawie krzyżowej, biorąc udział w klęsce pod Doryleum oraz w oblężeniu Damaszku, zakończonym niepowodzeniem. Wracając z Ziemi Świętej, potwierdził traktat między królem niemieckim a cesarzem bizantyńskim Manuelem I, zakładający wspólną ofensywę przeciwko sycylijskiemu królowi Rogerowi II.
Konrad III planował zorganizować wyprawę do Italii, celem przywrócenia papieża Eugeniusza III do Rzymu, z którego wcześniej został wygnany. Przed swoją dłuższą nieobecnością chciał zapewnić sukcesję tronu dla swojego syna Fryderyk, który miał zostać wyniesiony na współkróla. Elekcję ustalono na koniec lutego, a koronację w Akwizgranie zaplanowano na 9 marca. Jednakże 15 lutego 1152 r. Konrad III zmarł w wieku prawie 60 lat.
Elekcja królewska
Trzy tygodnie po śmierci Konrada III, 4 marca 1152 r. we Frankfurcie, to nie jego małoletni syn Fryderyk, późniejszy książę szwabski jako Fryderyk IV z Rothenburga, został wybrany królem, lecz jego bratanek Fryderyk III, książę szwabski. Był to pierwszy tego rodzaju przypadek w dotychczasowej historii elekcji królewskich, by pominięto syna zmarłego króla. Prawdopodobnie musiało dojść do intensywnych negocjacji, ustępstw i porozumień między Fryderykiem III a książętami. Fryderyk III, będąc księciem Szwabii, musiał sprawić, by jego wyniesienie na tron zostało zaakceptowane przez pozostałych książąt.
Prawdopodobnie zyskał poparcie potężnego rodu Welfów – swojego kuzyna księcia saskiego Henryka Lwa, obiecując mu zwrot księstwa bawarskiego oraz wuja Welfa VI, który miał nadzieję, że przyszły król, jego siostrzeniec, umocni jego pozycję jako księcia. Zbyt długo czekać też nie musiał – najpóźniej w październiku 1152 r. na sejmie dworskim w Würzburgu został księciem Spoleto, margrabią Toskanii i księciem Sardynii (dux Spoletanus et marchio Tusciae et princeps Sardiniae). Zyskał poparcie Eberharda II z Otelingen, biskupa Bambergu, który musiał bronić specjalnego statusu swojej diecezji przed kolejnymi atakami arcybiskupa mogunckiego Henryka I. Za okazane wsparcie biskup zyskał opactwo Niederaltaich.
Konrad II hrabia Dachau za swoje poparcie został księciem Meranii. Fryderyk III zapewnił sobie poparcie Bertolda IV z rodu Zähringenów, potwierdzając jego tytuł książęcy i rektora Burgundii oraz zobowiązał się do pomocy w podporządkowaniu mu Dolnej Burgundii (Prowansji). Natomiast wpływowy Wibald, opat Nowej Korbei i Stablo-Malmedy, został pozyskany przywilejami.
Objęcie władzy królewskiej przez Fryderyka III wydaje się ściśle powiązane z przekazaniem Księstwa Szwabii. Można przypuszczać, że był to warunek postawiony przez książąt, którzy, osłabiając w ten sposób zaplecze władzy Fryderyka I Barbarossy, dążyli nie tylko do wzmocnienia własnej pozycji, lecz także – być może pod wpływem wyrzutów sumienia – do zadośćuczynienia wobec Fryderyka IV z Rothenburga.
To, że nie wszyscy książęta i możni byli po stronie Fryderyka III, jest widoczne w sprzeciwie arcybiskupa mogunckiego Henryka, który prawdopodobnie popierał syna Konrada III. Biorąc pod uwagę niezwykłe znaczenie archidiecezji mogunckiej – archidiecezja moguncka była pierwszą i najstarszą, a także uważaną za najznamienitszą w Cesarstwie – książę szwabski musiał liczyć się z poważnymi trudnościami z tej strony. Z jednej strony arcybiskup Moguncji, jako jeden z najbardziej wpływowych książąt, byłby w stanie zgromadzić znaczną liczbę zwolenników, być może nawet pozyskać potencjalnych zwolenników Fryderyka III. Z drugiej strony – i to być może było jeszcze ważniejsze – zajmował on również szczególną, istotną pozycję w samym procesie elekcji królewskiej, zwołując zgromadzenie, przewodnicząc mu i wydając pierwszy edykt (prima vox). Powód negatywnej postawy arcybiskupa mogunckiego, który początkowo brał udział we wstępnych negocjacjach, jest oczywisty. On, który sprawował już „regencję” dla małoletniego Henryka (VI) Berengara, wyniesionego do godności współkróla podczas nieobecności Konrada III będącego na II krucjacie, żywił uzasadnioną nadzieję, że będzie mógł zostać regentem, gdyby małoletni Fryderyk IV z Rothenburga został wyniesiony na tron.
Nie można jednak wykluczyć, że opór arcybiskupa mogunckiego wynikał w rzeczywistości z autentycznego poczucia obowiązku i że bronił roszczeń syna królewskiego z przekonania. List Bernarda z Clairvaux do dwóch kardynałów legatów, w którym Henryk jawi się jako osoba prostolinijna i prosta, a także Roczniki Pöhlde, które przedstawiają go jako osobę całkowicie wypełnioną duchowymi i religijnymi obowiązkami, pozwalają nam rozważyć tę możliwość. Sprzeciw arcybiskupa Moguncji jawi się zatem nie tyle jako wyraz sprzecznych interesów władzy, co przede wszystkim jako konsekwencja sprawowania przez niego urzędu jako custos regni.
To arcybiskupi Kolonii i Trewiru odwrócili bieg wydarzeń w tej sytuacji, wspierając Fryderyka III. Biorąc pod uwagę utrzymujące się napięcia między arcybiskupami Moguncji i Kolonii, którzy jako dwaj najważniejsi książęta kościelni Cesarstwa, niemal tradycyjnie rywalizowali ze sobą o pierwszeństwo. Postępowanie arcybiskupa kolońskiego Arnolda II wydaje się całkowicie zrozumiałe. Rozszerzenie roli arcybiskupa mogunckiego, które nieuchronnie nastąpiłoby, gdyby objął regencję po dojściu do władzy syna królewskiego, stało w jawnej sprzeczności z interesami Kolonii. W tej sytuacji Arnold II dążył do zabezpieczenia własnej pozycji, starając się przeciwdziałać nadmiernej dominacji swego rywala. W tym kontekście widoczny pośpiech, z jakim przeprowadzono elekcję w 1152 r., nabiera zupełnie nowego znaczenia.
Z jednej strony Fryderyk III chciał wykorzystać wszystkie dostępne elementy legitymizacji, dlatego jego koronacja odbyła się w niedzielę Laetare (czwarta Niedziela wielkiego postu w roku liturgicznym). Z drugiej jednak strony niewątpliwie zależało mu także na uniemożliwieniu arcybiskupowi mogunckiemu Henrykowi zdobycia szerokiego poparcia.
Nie można wprost nazwać Fryderyka I Barbarossy „uzurpatorem”, gdyż jego wyniesienie na tron poparła znaczna część wpływowych książąt i możnych, a formalne procedury elekcji królewskiej zostały zachowane. Mimo to towarzyszące temu wydarzeniu okoliczności pozostawiają pewien niepokojący cień na wizerunku władcy, którego do dziś cenimy przede wszystkim za szlachetność charakteru i niezłomne poczucie sprawiedliwości. W tym paradoksie legitymacji i kontrowersji ujawnia się pełnia złożoności jego osobowości i politycznej zręczności.
Koronacja księcia szwabskiego Fryderyka III jako króla niemieckiego odbyła się 9 marca w katedrze pod wezwaniem św. Marii w Akwizgranie. Koronacji dokonał arcybiskup koloński Arnold II. Od tej chwili mamy do czynienia z Fryderykiem I, który zyska przydomek Barbarossa, czyli Rudobrody. Standardowo, nowy król odbył objazd po Rzeszy odwiedzając najważniejsze części królestwa. Towarzyszyli mu: kuzyn Henryk Lew, wuj Welf VI, margrabia Marchii Północnej Albrecht I Niedźwiedź i biskup Havelbergu Anzelm.
W tym okresie władza królewska była wyjątkowo osłabiona na skutek wieloletnich sporów o inwestyturę z papiestwem. Cesarstwo obejmowało szereg księstw, margrabstw i hrabstw: niektóre, jak Bawaria czy Szwabia, stanowiły silne władztwa przypominające niezależne królestwa, podczas gdy większość była niewielkimi terytoriami. Fryderyk I Barbarossa postawił sobie za cel odzyskanie kontroli nad Italią, aby tym samym wzmocnić swą pozycję i dopiero potem przystąpić do porządkowania spraw niemieckich. Jeszcze w tym samym roku wykorzystał walki wewnętrzne w Danii i znał się za seniora Knuta V, jak i Swena III, po czym wezwał ich do siebie na Radę Dworską w Merseburgu. Swen III przybył w towarzystwie arcybiskupa Bremy Hartwiga I z rodu hrabiów Stade a Knut V wraz z księciem saskim Henrykiem Lwem. Fryderyk I Barbarossa nadał tytuł królewski Swenowi III, a ten przysiągł mu posłuszeństwo. Jednocześnie Stauf zdecydował, że Swen III powinien w zamian przekazać Zelandię Knutowi V jako władztwo. Natomiast Waldemar I Wielki, jako syn Knuta Chlebodawcy, krewny obu pretendentów do tronu, posiadający również roszczenia do korony duńskiej, otrzymał księstwo Szlezwik. O sytuacji wewnętrzej w Danii przeczytasz:
Polityka wewnętrzna
23 marca 1153 r. w Konstancji Fryderyk I Barbarossa zawarł sojusz z papieżem Eugeniuszem III, uzyskując przy tej okazji unieważnienie swego bezdzietnego małżeństwa z Adelą z Vohburga. Oficjalnym powodem rozwodu był stopień pokrewieństwa między Fryderykiem a Adelą (praprababka Adeli była siostrą pradziadka Fryderyka). Jednak prawdziwym powodem była prawdopodobnie domniemana niepłodność Adeli lub nawet cudzołóstwo ze strony królowej.
Fryderyk I Barbarossa był bardzo zainteresowany uzyskaniem przychylności swojego kuzyna Henryka Lwa, ponieważ planował wyprawę do Włoch i potrzebował wojskowego wsparcia ze strony Welfa. W tych warunkach król pozwolił Henrykowi na przejęcie kontroli i zjednoczenie w swoim ręku dwóch księstw – Saksonii i Bawarii. Sprawa była jednak bardziej skomplikowana niż się może wydawać. Jednak w tym czasie księciem Bawarii był margrabia Austrii Henryk Jasomirgott z rodu Babenbergów, który był wujem Fryderyka I Barbarossy i ojczymem Henryka Lwa. Z tego też powodu rozpoczęły się negocjacje, między trzeba możnymi panami.
W 1152 r. król wezwał obu książąt do Würzburga na zjazd nadworny (Hoftag) w celu podjęcia negocjacji z Henrykiem Jasomirgottem w sprawie przekazania księstwa Bawarii, jednak ten przeczuwając, o co chodzi, nie przybył na spotkanie. W 1153 r. w Wormacji w dniu Zesłania Ducha Świętego obaj książęta przybyli na zjazd nadworny, ale żadnych decyzji nie można było podjąć, ponieważ Henryk Jasomirgott stwierdził, że nie został zgodnie z prawem zaproszony. Również odmówił on zasadności prawnej wezwaniu na kolejny zjazd w Spirze. Ta taktyka naprzemiennej nieobecności, połączona z unikami prawnymi, opóźniła decyzję króla.
Fryderyk I Barbarossa chciał doprowadzić do rozwiązania sprawy jeszcze w 1154 r., ponieważ zbliżał się ustalony termin włoskiej wyprawy, na którą potrzebował saskich kontyngentów Henryka Lwa, który naciskał na decyzję w sprawie Bawarii na swoją korzyść. W dniu rozstrzygnięcia sprawy w Goslarze w czerwcu 1154 r. obaj książęta zostali wezwani, ale Henryk Jasomirgott ponownie się nie zjawił. Książęcy sąd nadworny zdecydował wówczas o przyznaniu Henrykowi Lwu Bawarii. Decyzję tę ułatwił fakt, że Henryk Jasomirgott nie umocnił swojej pozycji w Bawarii. Przeniósł swoją rezydencję z Ratyzbony do Wiednia, rozwijającego się miasta handlowego i tym samym wycofał się z północnych terenów Bawarii do południowych części swojego władztwa. Ponadto Fryderyk I Barbarossa przeniósł na Henryka Lwa, ku wielkiemu niezadowoleniu arcybiskupa Bremy i Hamburga Hartwig I, królewskie prawo obsadzania biskupstw Oldenburga, Ratzeburga, Meklemburga oraz nowo powstających biskupstw na pogańskich obszarach na wschodzie. Swoje podpisy pod tym dokumentem złożyli: arcybiskup magdeburski Wichmana, biskupi: Brunon z Hildesheim, Herman z Verden, Wigger z Brandenburga, Bertold z Zeitz, margrabia Miśni i Łużyc Konrad Wielki z rodu Wettinów, margrabia Marchii Północnej Albrecht I Niedźwiedź, hrabia palatyn saski Fryderyk II von Sommerschenburg i hrabia krajowy (landgraf) Turyngii Ludwik II Żelazny z dynastii Ludowingów.
Pierwsza wyprawa na Rzym i koronacja cesarska
W październiku 1154 r. król zebrał swą armię pod Augsburgiem. Celem wyprawy była Italia. Liczba zbrojnych nie była zbyt duża, ponieważ stawiło się tylko 1800 rycerzy. Książę Henryk Jasomirgott, któremu odebrano Bawarię, Albrecht I Niedźwiedź oraz arcybiskup Bremy i Hamburga Hartwig nie przysłali żadnych posiłków. Włącznie z łucznikami i knechtami Fryderyk I Barbarossa miał do dyspozycji maksymalnie 6000 zbrojnych. Był to dowód słabości monarchy.
Wyprawa przyniosła jednak kilka sukcesów – zdobycie Tortony i koronację Żelazną Koroną na króla Italii. Wówczas Włosi nadali mu przydomek Barbarossa – „Rudobrody”. 9 czerwca 1155 r. w obozie wojskowym pod Grassano, nieopodal Sutri, Fryderyk I Barbarossa spotkał się z papieżem Hadrianem IV. Biskup Rzymu oczekiwał, że król niemiecki odda mu posługę papieskiego stratora (masztalerza), tzn., że poprowadzi przez niewielki odcinek jego konia za uzdę i przytrzyma mu strzemię przy zsiadaniu. Na to Stauf się nie zgodził. Dostrzegał w tym bowiem gest podporządkowania się, z którego później papież mógłby wyprowadzić konsekwencje prawne. Mimo tego afrontu Hadrian IV zsiadł z konia i zajął miejsce na swym tronie. Wówczas podszedł do niego król i ucałował mu stopy. Teraz oczekiwał od biskupa Rzymu pocałunku pokoju. Ten jednak nie dał mu go i oświadczył, że nie będzie mógł dać mu go dopóty, dopóki król nie dopełni wobec niego wszystkich honorowych posług, jakie spełniali wszyscy poprzedni cesarze.
10 czerwca upłynął pod znakiem gorących sporów i narad, w których ważyły się losy cesarskiej godności. W obozie Fryderyka I Barbarossy pytano, jak odpowiedzieć na prowokację papieża. Gdy dzień chylił się ku końcowi, król zgodził się w końcu spełnić rytuał strzemiennego — gest pokory wobec papieża. Nie uczynił jednak tego bezwarunkowo. Zażądał bowiem, by Hadrian IV nakazał usunięcie obraźliwego napisu, który w pałacu laterańskim, pod freskiem przedstawiającym cesarza i papieża, stawiał władcę w roli papieskiego lennika. Biskup Rzymu ustąpił, a w tej chwili rozwiały się ostatnie cienie wątpliwości: droga do koronacji cesarskiej stała już otworem. Papieżowi przekazano zbuntowanego mnicha Arnolda z Brescii.
W drodze z Sutri ku Rzymowi Fryderyk I Barbarossa został zatrzymany przez poselstwo mieszkańców Wiecznego Miasta. Rzymianie domagali się od niemieckiego króla nie lada ustępstw: pięciu tysięcy funtów srebra, uroczystej przysięgi zapewniającej im bezpieczeństwo oraz potwierdzenia dawnych praw i przywilejów. Była to próba odebrania papieżowi wyjątkowego przywileju koronowania cesarzy i oddania go w ręce senatu oraz ludu rzymskiego. Stauf nie wahał się jednak ani chwili — zdecydowanie odrzucił ich żądania. Oznaczało to ryzyko buntu i zamieszek w mieście, toteż jego straż została podwojona, aby monarcha mógł bezpiecznie wkroczyć do Rzymu. Tam, 18 czerwca 1155 r., w bazylice św. Piotra, z rąk papieża Hadriana IV, Fryderyk I Barbarossa przyjął cesarską koronę.
Wkrótce po niej cesarz stłumił powstanie rzymskie, którego losy rozstrzygnął nagły atak oddziałów Henryka Lwa, który przechylił szalę zwycięstwa. Cesarz zdobył Spoleto i próbował zorganizować wyprawę przeciw Sycylii, która swoją agresywną postawą zagrażała Państwu Kościelnemu i Rzymowi. co jednak zakończyło się niepowodzeniem. W ten sposób sprzeniewierzył się przysiędze złożonej papieżowi, zobowiązując się przecież do obrony go przed najazdami normańskich potomków wikingów. Próby umocnienia władzy cesarskiej we Włoszech spotkały się z silnym sprzeciwem miast lombardzkich oraz papieży, rozpoczynając tym samym trwający dziesięciolecia konflikt gibelinów, czyli stronników cesarza, z gwelfami, opowiadającymi się po stronie papiestwa.
Henryk Lew księciem bawarskim a Henryk Jasomirgott księciem austriackim
16 czerwca 1156 r. w Würzburgu Fryderyk I Barbarossa poślubił trzynastoletnią Beatrycze Burgundzką, hrabinę palatynkę Burgundii. 9 października Hillin z Falmagne, arcybiskup trewirski, koronował ją na królową. Ich małżeństwo uchodziło za wyjątkowo udane – cesarz darzył żonę szczerym uczuciem i wielkim szacunkiem, a ona wiernie towarzyszyła mu w licznych kampaniach wojennych. Para doczekała się aż jedenaściorga dzieci, w tym Henryka VI, Fryderyka V, Ottona I, Konrada II oraz Filipa Szwabskiego. W tym samym roku Fryderyk I Barbarossa ustanowił pokój ziemski na terenie cesarstwa i rozwiązał długoletni spór o Bawarię pomiędzy Henrykiem Lwem a Henrykiem Jasomirgottem.
Od decyzji książęcego sądu nadwornego w czerwcu 1154 r. w Goslarze Henryk Lew używał w swoich dokumentach i na pieczęci tytuły księcia Saksonii i Bawarii. Właściwa inwestytura miała miejsce dopiero we wrześniu 1156 r. w dniu zjazdu nadwornego w Ratyzbonie, kiedy to Henryk Jasomirgott oficjalnie zadeklarował swoją rezygnację z księstwa. Do tego czasu Henryk Lew umocnił swoją pozycję jako księcia w Bawarii, ponieważ bawarscy możnowładcy zapewnili go o poparciu i zaprzysięgli mu lojalność podczas sejmu nadwornego w Ratyzbonie w październiku 1155 r.
5 czerwca 1156 r. odbyło się tajne spotkanie pod Ratyzboną między Fryderykiem Barbarossą i Henrykiem Jasomirgottem bez udziału Henryka Lwa. Szczegóły rozmowy nie są nam znane.
8 września 1156 r. odbył się zjazd nadworny w Ratyzbonie, na którym ogłoszono postanowienia uzgodnione 5 czerwca 1156 r. Henryk Jasomirgott rozbił swój obóz w pobliżu miasta. Fryderyk Barbarossa wraz z książętami Rzeszy, w tym Henrykiem Lwem, odwiedził obóz Henryka Jasomirgotta. Fakt, że cesarz udał się do Henryka Jasomirgotta, nawet jeśli odległość wynosiła tylko dwie mile niemieckie, świadczy o szczególnie przychylnym nastawieniu Fryderyka do Babenberga. Nie można ustalić, czy wizyta w obozie była wynikiem prośby Henryka Jasomirgotta z 5 czerwca 1156 r., czy też cesarz chciał uniknąć trudności związanych z tym, w jaki sposób ma przyjąć w swojej rezydencji Henryka Lwa, czy jako panującego księcia Saksonii, czy może już Saksonii i Bawarii. Ach ten ceremoniał…

Henryk Jasomirgott przekazał Fryderykowi I Barbarossie siedem chorągwi, symbolizujących zrzeczenie się Księstwa Bawarii. Te zostały przekazane Henrykowi Lwu, który z kolei dwie zwrócił cesarzowi, a ten przekazał je Henrykowi Jasomirgottowi. Fryderyk I Barbarossa, na podstawie postanowienia książąt, przekształcił Margrabstwo Austrii w księstwo i podarował je Henrykowi Jasomirgottowi i jego żonie. Emancypację poprzedził werdykt książąt Rzeszy, o który prosił cesarz, a który wydał jeden z najwybitniejszych książąt cesarstwa, książę Wacław. Sformułowanie „Privilegium minus„, które dotyczy tego werdyktu, to „omnibus principibus approbantibus marchiam Austrie in ducatum commutavimus“. Przekształcenie margrabstwa w księstwo uzasadnione jest kilka wersów wcześniej „honor et gloria” Henryka Jasomirgotta. Jednym z powodów podniesienia rangi Austrii było to, że Henryk Jasomirgott nie powinien rezygnować z honoru i sławy związanej z tytułem księcia. Widać, że Fryderyk I Barbarossa nie chciał skrzywdzić Henryka Jasomirgotta, gdyż czytamy w przywileju „honor et gloria dilectissimi patrui nostri”, czyli „honor i sława naszego ukochanego wuja” nie mogą być w żaden sposób pomniejszone.
Ponadto w oczach Henryka Jasomirgotta degradacja z funkcji księcia do roli margrabiego byłaby dla niego samego nie do zniesienia, ponieważ nie ponosił on żadnej osobistej winy, aby go tak karać. W tym przypadku Henryk Lew jako książę Bawarii, byłby usytuowany wyżej w hierarchii feudalnej i mógł zaprosić Babenberga na swój dwór, aby pociągnąć go do odpowiedzialności – margrabia austriacki był lennikiem księcia bawarskiego (!). Pokazuje to, jak ważne było utrzymanie statusu osobistego osób zaangażowanych w tę sprawę.
Henryk Jasomirgott otrzymał księstwo zgodnie z „Privilegium minus” ze wszystkimi prawami i lennem, które kiedyś posiadał margrabia Leopold z księstwa Bawarii („que quondam marchio Livpoldus habebat a ducatu Bawarie”). Tym samym Henryk Jasomirgott jako książę zajmował takie samo stanowisko, jakie zajmował wcześniej jako margrabia. Było to istotne dla Babenberga, ponieważ chciał zachować tytuł księcia, ale nie rezygnować z przywilejów margrabiego. Jako margrabia miał bowiem możliwość żądania udziałów z majątku kościelnego, zwłaszcza o charakterze finansowym, które nie byłyby dla niego możliwe jako księcia ze względu na immunitet i ochronę kościołów przez królów.
Dla Henryka Lwa wzmocnienie Babenbergów poprzez „Privilegium minus” oznaczało również osłabienie jego samego, a to z powodu utraty Austrii jako margrabstwa podległego księciu bawarskiemu.
Wzmocnienie Babenbergów przy jednoczesnym osłabieniu Welfów musiało być również na rękę Fryderykowi I Barbarossie, gdyż stworzyło to przeciwwagę dla Henryka Lwa, najpotężniejszego księcia Rzeszy tamtych czasów. Cesarzowi udało się wypracować porozumienie, na którym skorzystał najwięcej on sam – pozyskał od Henryka Lwa saskie posiłki wojskowe na swoją włoską wyprawę, przy tym nie pozwolił mu stać się zbyt silnym, a dzięki Henrykowi Jasomirgottowi, którego przeciągnął na swoją stronę poprzez przyznanie specjalnych przywilejów, stworzył przeciwwagę dla wpływów Welfa na południu Niemiec. Ponadto pokojowe rozwiązanie konfliktu służyło utrzymaniu pokoju w Rzeszy, co miało oczywiście szczególne znaczenie podczas planowanej nieobecności Barbarossy w trakcie wyprawy włoskiej.
W obronie Władysława II Wygnańca
W 1157 r. w dokumentach po raz pierwszy pojawiło się określenie Niemiec jako Święte Cesarstwo. W tym samym czasie Fryderyk I Barbarossa podjął wyprawę do Polski, aby wesprzeć Władysława II Wygnańca, męża swojej ciotki Agnieszki z rodu austriackich Babenbergów. Władysław II Wygnaniec był najstarszym synem Bolesława III Krzywoustego. Zgodnie z testamentem ojca w 1138 r. objął dzielnicę senioralną – Kraków, Sieradz, Łęczycę i ziemię lubuską – oraz Śląsk, stając się pierwszym seniorem i zwierzchnim księciem Polski w ramach tzw. statutu sukcesyjnego, który miał zapobiec rozbiciu kraju. Jego panowanie szybko weszło jednak w konflikt z braćmi – Bolesławem IV Kędzierzawym, Mieszkiem III Starym i Henrykiem Sandomierskim. Władysław, wspierany przez ambitną żonę Agnieszkę, dążył do pełnej władzy nad Polską, starając się złamać zasadę podziału kraju. W 1146 r., po serii walk i porażce w bitwie nad Pilicą, został zmuszony do ucieczki z kraju i schronił się u cesarza Konrada III.
O panowaniu tego Piasta więcej przeczytasz tutaj:
4 sierpnia 1157 r. wojska cesarskie ruszyły z Halle w kierunku Polski. Marsz był niezwykle szybki – już 22 sierpnia armia Barbarossy znalazła się poza linią śląskich umocnień. Połączone siły cesarza, księcia czeskiego Władysława II oraz jego brata, księcia morawskiego Dypolda I, sforsowały Odrę i wkroczyły w głąb kraju Piastów.
Bolesław IV Kędzierzawy, wsparty posiłkami ruskimi, a zapewne także pruskimi i jaćwieskimi, nie zdecydował się stawić armii niemieckiej w otwartej bitwie. Zamiast tego spalono przygraniczne grody w Głogowie i Bytomiu. Prawdopodobnie polski władca próbował zastosować taktykę spalonej ziemi – chcąc wpuścić nieprzyjaciela jak najgłębiej, pozbawić go żywności i nękać ciągłymi napadami. Jednak plan ten zawiódł: armia cesarska posuwała się naprzód szybciej niż zakładano, i wkrótce dotarła do serca Wielkopolski.
W obliczu takiego zagrożenia Bolesław IV Kędzierzawy nie miał wyboru. Z pomocą mediacji księcia czeskiego Władysława II rozpoczął negocjacje z cesarzem. Fryderyk I Barbarossa przyjął propozycję rokowań w Krzyszkowie – był bowiem świadomy, że choć zwycięża, ponosi jednocześnie poważne straty, a jego armia operuje głęboko na nieprzyjaznym terytorium.
30 sierpnia 1157 r. w Krzyszkowie rozegrała się scena, która na długo zapisała się w pamięci współczesnych. Bolesław IV Kędzierzawy, ubrany w pokutny wór, boso i z krzyżem zawieszonym na sznurze u szyi, upadł na kolana przed cesarzem Fryderykiem I Barbarossą, błagając o wybaczenie. W swym uniżeniu tłumaczył, że wygnanie Władysława II nie było wymierzone w godność cesarstwa.
Polski książę zgodził się złożyć hołd lenny Barbarossie i przyrzekł stawić się na Boże Narodzenie w Magdeburgu, by przed sądem cesarskim odpowiedzieć na zarzuty wygnanego brata. Cena pojednania była jednak wysoka: Bolesław zobowiązał się do zapłacenia ogromnej kontrybucji – 2000 grzywien srebra dla cesarza, 1000 dla książąt Rzeszy, 20 grzywien złota dla cesarzowej i 200 grzywien dla dworzan.
Dopiero spełnienie tych warunków otworzyło drogę do pojednania. Barbarossa obdarzył Bolesława pocałunkiem pokoju, przywracając mu tym samym łaskę cesarską. Gwarancją zobowiązań było wysłanie do Niemiec zakładników spośród polskich możnowładców, a także dwóch książąt piastowskich: Kazimierza II Sprawiedliwego, najmłodszego brata Bolesława IV Kędzierzawego i Mieszka III Starego.
Zadowolony Fryderyk nie podjął jednak dalszych kroków w celu przywrócenia Władysławowi II Wygnańcowi władzy w Polsce. O czym szeczej przczytasz tutaj:
Likwidacja niezależności miast lombardzkich i ponowny konflikt z papiestwem
Jeszcze w tym samym roku cesarz popadł w spór z legatem papieskim Rolandem (późniejszym papieżem Aleksandrem III), co na nowo roznieciło konflikt o inwestyturę. Na początku 1158 r. Fryderyk I Barbarossa rozpoczął przygotowania do kolejnej włoskiej kampanii. Wysłał przodem część armii pod dowództwem kanclerza cesarskiego Rainalda z Dassel i hrabiego palatyna bawarskiego Ottona VI Rudego z rodu Wittelsbachów, którym udało się zmobilizować sojuszników cesarza i potwierdzić wierność Werony, Mantui, Cremony, Pawii, Modeny, Bolonii, Piacenzy i Rawenny. Arcybiskup Rawenny Anzelm z Havelberg i czternastu innych biskupów północnowłoskich stanęło po stronie Fryderyka I Barbarossy. W tym czasie cesarz podniósł do rangi króla księcia czeskiego Władysława II.
Pod koniec czerwca 1158 r. pod Augsburgiem zebrały się siły cesarskie, które wyruszyły w drogę na południe przez Alpy na Mediolan. Przez przełęcz Brenner pociągnął cesarz wraz z królem czeskim Władysławem II, księciem szwabskim Fryderykiem IV, palatynem reńskim Konradem, arcybiskupami: Fryderykiem z Kolonii, Arnoldem z Moguncji, Hillin z Trewiru oraz biskupi: Daniel z Pragi, Konrad z Eichstätt, Herman z Verden i Gebhard z Würzburga. Staufowi towarzyszyli również Markward I, opat cesarskiego klasztoru w Fuldzie, i Frideloh von Heidegg opat klasztoru w Reichenau. Część armii na czele z księciem austriackim Henrykiem Jasomirgottem, księciem karynckim Henrykiem V i posiłkami węgierskimi przeszła przez margrabstwo Werony i dolinę Padu. Przez przełęcz św. Bernarda do Włoch weszła armia Bertolda IV z rodu Zähringenów i cesarskiego szwagra Mateusza I, księcia lotaryńskiego. Przez Chiavennę i jezioro Como przeszły siły części możnych frankońskich i szwabskich.
W sierpniu tego roku Fryderyk I Barbarossa z wielką armią obległ Mediolan. Cesarz rozkazał wojskom Henryka Lwa, Ottona VI Rudego i Fryderyka, arcybiskupa Kolonii, oblegać miasto od południa, na odcinku między kościołem San Celso a bramą Porta Romana, Czechom króla Władysława II, wojskom Konrada, hrabiego Palatynatu Reńskiego, księciu Fryderykowi IV szwabskiemu i mieszkańcom Pawii rozłożyć obozy na północnym wschodzie wokół bazyliki św. Dionizego, Austriakom i Węgrom Henryka Jasomirgotta a także mieszkańcom Lodi i Cremony rozłożyć obozy przed bramą Porta Tosa, podczas gdy on sam z większością armii rozłożył się na wschodzie, w pobliżu sadu Świętego Ambrożego, między Porta Romana a Porta Tosa , i wybrał komandorię templariuszy Santa Maria jako swoją główną kwaterę (wówczas zwaną Ognissanti), mieszkając na piętrze (w solarium).
Po miesiącu, 7 września Mediolan skapitulował.
Fryderyk I Barbarossa zasiadał na tronie w swym obozowym namiocie pod miastem, gdy rozpoczął się pochód pokonanych. Najpierw wkroczyli duchowni – boso, odziani w szorstkie włosiennice, z ciężkimi drewnianymi krzyżami na ramionach. Zatrzymali się przed majestatem cesarza, a ich zwierzchnik, arcybiskup Oberto I, dostąpił zaszczytu otrzymania od Staufa braterskiego pocałunku pokoju.
Za nimi pojawili się konsulowie Mediolanu i najznaczniejsi spośród obywateli miasta. Dwunastu konsulów wraz z kilkoma możnymi szło boso, bez płaszczy, z obnażonymi mieczami zawieszonymi na szyjach – wyraz najwyższego poddania. Gdy stanęli przed obliczem zwycięskiego władcy, w milczeniu złożyli symboliczne hołdy, a następnie w imieniu całej wspólnoty wygłoszono mowę, w której otwarcie przyznali się do win wobec cesarza i błagali o łaskę. Symbolicznie przekazali miasto cesarzowi, który ich powitał, zdjął banicję z Mediolanu i uwolnił tysiąc więźniów. Po powrocie do miasta konsulowie kazali podnieść cesarski sztandar na dzwonnicy katedry Santa Maria Maggiore.
Podczas gdy Fryderyk I Barbarossa prowadził oblężenie Cremy,1 września 1159 r. w Anagni zmarł papież Hadrian IV. Kolegium Kardynalskie podzieliło się na dwie frakcje: tzw. partię „sycylijską”, na której czele stali kardynał Roland i kamerling Boso Breakspear, aprobujący prosycylijską politykę papieża Hadriana IV, oraz tzw. partię „cesarską”, na której czele stał kardynał Oktawian Crescenzi, który nie zgadzał się z tą polityką i opowiadał się po stronie Cesarstwa. Wiadomo, że tzw. partia „sycylijska” liczyła trzynastu kardynałów, podczas gdy partia „cesarska” mogła liczyć dziewięciu, przy czym tylko sześciu kardynałów można faktycznie jednoznacznie uznać za członków partii „cesarskiej”. Pozostałych dziesięciu kardynałów było neutralnych.
Każda z dwóch frakcji zaproponowała kandydata, którego druga strona nigdy by nie zaakceptowała: „cesarska” zaproponowała kardynała Oktawiana Crescenzi, podczas gdy „sycylijska” zaproponowała kanclerza Rolanda. Obie strony oskarżały się wzajemnie o bezprawny działanie. Zwolennicy Oktawiana oskarżyli frakcję „sycylijską” o przyjmowanie pieniędzy od króla Sycylii Wilhelma I Złego i antycesarskich miast Brescii, Mediolanu i Piacenzy. Ostentacyjnie złożyli przysięgę, że nie będą głosować na nikogo spoza swojego kręgu. Z kolei „sycylijczycy” oskarżyli „cesarskich” o spiskowanie z wysłannikiem Fryderyka I Barbarossy Ottonem VI Rudym, palatynem bawarskim, który przebywał w Rzymie w czasie konklawe i otwarcie popierał Oktawiana Crescenzi. Wiadomo, że świeccy zwolennicy kardynała Oktawiana Crescenzi, spokrewnionego z potężną rodziną hrabiów Tusculum, byli gotowi na zbrojną konfrontację w Rzymie. Najwyraźniej żadna ze stron nie była skłonna do kompromisu.
Doszło do podwójnej elekcji – Rolanda, który przybrał imię Aleksandra III, jednak kilku procesarsko nastawionych kardynałów sprzeciwiło się temu, wypędziło go z bazyliki św. Piotra i obwołało antypapieżem kardynała-prezbitera Oktawiana Crescenzi, który przyjął imię Wiktora IV.
Cesarz, próbując zakończyć schizmę, na soborze w Pawii w lutym 1160 r. opowiedział się po stronie Wiktora IV, a episkopat Cesarstwa poparł go z jedynym godnym uwagi wyjątkiem arcybiskupa Salzburga Eberharda I von Sittling und Biburg z i jego sufraganów. Ekskomunikowano Aleksandra III i jego zwolenników.
Działanie Fryderyka I Barbarossy doprowadziły do szybkiego działania ze strony Aleksandra III, który wszedł w sojusz z królem Sycylii Wilhelmem I Złym.
27 lutego legat papieski Jan z Anagni przybył do Mediolanu i po spotkaniu z arcybiskupem Oberto I ogłosił w katedrze Santa Maria Maggiore ekskomunikę Fryderyka I Barbarossy i antypapieża Wiktora IV. 12 marca ekskomunika została rozszerzona na ko