Tatarzy budziaccy pod dowództwem Kantymira Murzy Krwawego Miecza, którzy najechali państwo polsko-litewskie w okresie od maja do lipca 1618 r. stanowili zaledwie straż przednią znacznie liczniejszych wojsk, które pod dowództwem kałgi sułtana Dewleta Gireja, brata chana krymskiego Dżanibeka Gireja, przygotowywały się do napaści na kresy wschodnie Rzeczypospolitej. Sam chan krymski Dżanibek Girej nie brał udziału w tych walkach, gdyż w tym czasie wspierał sułtana tureckiego w jego wojnie z Persją. Chan krymski nękając kresy wschodnie, domagał się należnych mu sum pieniędzy i podarków od Rzeczpospolitej. Hetman wielki koronny i wojewoda kijowski Stanisław Żółkiewski otrzymał wówczas nawet fałszywą informację o śmierci chana w Persji, z czego przedwcześnie się ucieszył. Słusznie jednak myślał, że bez zmiany władcy krymskiego nie dojdzie do porozumienia z Tatarami. Jednocześnie do granic zbliżały się wojska tureckie pod dowództwem Iskendera Paszy.
Wiedząc o tym, Polacy skoncentrowali na Ukrainie dość dużą ilość wojsk kwarcianych oraz pospolitego ruszenia i oddziałów prywatnych magnatów kresowych. Pod Oryninem, nieopodal Kamieńca Podolskiego, zebrało się około 20 tysięcy żołnierzy – siła zdolna stawić czoła całym wojskom chana krymskiego. Niestety, brak porozumienia przekreślał tę przewagę. Magnaci polscy przyprowadzili własne oddziały, lecz nie zamierzali podporządkować się rozkazom hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego ani hetmana polnego koronnego Stanisława Koniecpolskiego, którzy właśnie w tym roku otrzymali swoje buławy.
Pod Oryninem wojska nie stanęły w jednym obozie, lecz w trzech: hetmański, liczący 5130 ludzi, usytuowano w centrum; magnacki, skupiający 5200 żołnierzy książąt Zasławskich, Zbaraskich i Lubomirskich – na prawym skrzydle; natomiast na lewym znalazło się 4480 wojsk Zamoyskich, Tarnowskich, książąt Ostrogskich oraz Kozaków. Łącznie 14810 żołnierzy. Ponadto nikt nie przeprowadził rozpoznania sił wroga.

W tym czasie zaczęła się również zbierać orda. Najpierw 20 września granicę przekroczył Kantymir Murza Krwawy Miecz z około 5 tysiącami ordyńców, który po przeprawieniu się przez Prut skierował się ku Dniestrowi pod Orynin, gdzie skoncentrowane były polskie wojska. Następnie wtargnął na Pokucie i zjawił się pod Oryninem kałga sułtan Dewlet Girej prowadząc około 10 tysięcy Tatarów krymskich. 28 września polskie obozy zostały zaatakowane przez wszystkie wojska tatarskie, które hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski przesadnie oszacował na 60 000 jazdy, gdyż każdy Tatar miał po kilka koni. W rzeczywistości siły nieprzyjaciela liczyły około 15 000.
Około godziny 15:00 Tatarzy z marszu uderzyli na najsłabszy punkt polskich stanowisk, czyli na obóz wojewody podolskiego Tomasza Zamoyskiego, który znalazł się w poważnych opałach. W obozie tym, oprócz jego 1200 własnych żołnierzy, znajdowali się ludzie nieobecnego tutaj kasztelana krakowskiego Janusza księcia Ostrogskiego, dowodzeni przez kasztelana żarnowskiego Jana Gratusa Tarnowskiego oraz 400-osobowy oddział dziadka Tomasza Zamoyskiego, kasztelana sandomierskiego Stanisława Tarnowskiego. Tatarzy kilkakrotnie ponawiali atak i tylko ogień z dział i rusznic piechoty Tomasza Zamoyskiego powstrzymywał wroga. Obrońcy zdołali odeprzeć w sumie dziewięć szturmów. Prawdziwe zagrożenie pojawiło się jednak dopiero wieczorem, kiedy kałga sułtan Dewlet Girej przypuścił atak, dysponując znacznie potężniejszymi siłami.
Jednak zrażony do krewnego hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski, patrzył na to spokojnie i rzekł: „Niech się młokos nauczy słuchać starego hetmana, a potem dowodzić”.
Pozostali magnaci ograniczyli się wyłącznie do biernej obserwacji przebiegu starcia, nie próbując nawet wyprowadzić swoich wojsk z umocnionych obozów i podjąć otwartej bitwy. Wojewodę podolskiego Tomasza Zamoyskiego od niechybnej klęski uratowali Janusz Paweł książę Ostrogski i koniuszy koronny Krzysztof książę Zbaraski, przysyłając mu na pomoc kilkuset świetnie wyszkolonych i wyposażonych strzelców. Nieliczna piechota zdołała skutecznie powstrzymać wielotysięczne hufce tatarskie. Oddział kilkudziesięciu husarzy pod dowództwem Janusza, księcia Poryckiego, który nadciągnął z opóźnieniem w stronę obozów, został rozbity, a sam dowódca dostał się do niewoli. Później i sam hetman wielki koronny podesłał wojewodzie podolskiemu dwie chorągwie husarskie bez kopii, ale nastąpiło to w chwili, kiedy Tatarzy rozpoczęli odwrót i jednostki hetmańskie były zbyteczne.
Nazajutrz po ataku wojska polskie, pod dowództwem Stanisława Żółkiewskiego, stanęły w zwartym szyku gotowe do bitwy. Okazało się jednak, że w nocy Tatarzy, unikając bezpośredniego starcia, obeszli pozycje polskie i rozlali się po ziemiach Rzeczypospolitej, uprowadzając w jasyr tysiące ludzi oraz pustosząc województwa podolskie, ruskie, wołyńskie i bracławskie. Zniszczeniami objęte zostały: Jampol, Ossowce, Ostropole, Manacyn, Czarny Ostrów, Bazylia, Krzemieniec, Zbaraż, Niemierów, okolice Konstantynowa pod Dubnem, Płoskirów, Międzyboże, Sieniawa, Gródek, Satanów i Beresteczko.
Magnaci, zamiast jednak ruszyć za Tatarami w pościg, przez kilka dni siedzieli bezczynnie w obozie. Zgromadziwszy pod Oryninem kilkanaście tysięcy żołnierzy, zarówno hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski, jak i skłóceni z nim magnaci kresowi, na których również spada odpowiedzialność za tę haniebną kampanię, dopuścili w rezultacie do tego, że po zakończeniu swojego łupieżczego procederu nieprzyjaciel wycofał się Czarnym Szlakiem około 7 października przez Cudnów, Czartoryję, Kodnię, Pawołocz i Białą Cerkiew.

W efekcie najazdu tatarskiego najbardziej ucierpiały majątki książąt Zbaraskich, Sieniawskich, książąt Ostrogskich, książąt Zasławskich i książąt Wiśniowieckich. 11 października 1618 r. rozgoryczony takim obrotem sprawy Krzysztof książę Zbaraski napisał list do kasztelana kaliskiego Rafała Leszczyńskiego, którym czytamy:
„Mnie Jampol, Ożochowce, wsi po tamtej stronie Krzemieńca w popiół obrócili, chłopy, szkapy cum omni generatione wybrali, nie zostało mi jedno kilka wiosek, caetera pustki. Co się zaś dzieje na krajnie [Ukrainie], bo środkiem majętności moich i brata mego pośli, do tego czasu wiadomości nie mam z wielkim podziwieniem moim. Pan hetman do jakiegoś Żabińca poszedł mil 4 od Baru, tam posła od hospodara i od Skinder baszy przyjmować ma, który już poszedł z nadzieją fałszywego pokoju jako i sami przestrzegają. Jest tam przy nim JMP starosta sandomierski z ludźmi swoimi i moich dwanaścieset człowieka zostało. Jam tu swoich wołyńskich sług i piechoty nie mógł utrzymać i mnie już było trudno consiliis się bawić, gdzie res privata wszystka zginęła, raczej mi przyszło łatać te ostatki, niż móc ratować czeladź, którzy tak zostali jako na koniach siedzieli, żon, dzieci, majętności postradawszy. Bym ja był do tego przeklętego obozu nie chodził, mniej bym miał szkody, a więcej bym mógł sprawić, ale fata volentem ducunt, nollentem trahunt”.
Stanisław Żółkiewski w liście z 4 listopada 1618 r. do sekretarza wielkiego koronnego Jakuba Zadzika wyjaśnił powody, dla których nie zdecydował się na ściganie Tatarów:
“byśmy byli choć na kilka strzelania z łuku od obozu, od strzelby i piechoty odeszli, za godzinę byłoby po nas. Wielgością swoją ogarnęliby nas byli z czoła, z tyłu, z boków, rozerwaliby nas skądkolwiek i pożyłby nas był nieprzyjaciel. Bo czego i teraz Gałga pokuszał się, żeby jedno z tyłu mógł nas wziąć”.
Wobec ogromnej przewagi sił nieprzyjacielskich hetman nie mógł wydać bitwy Tatarom. Z powodu braku rozpoznania siły tatarskie szacowano na około 60 tysięcy, a w rzeczywistości liczyły około 15 tysięcy (!). Po bitwie Krzysztof książę Zbaraski i inni rozgłaszali złośliwie o Oryninie: “venimus, vidimus non vicimus”.
Kompromitująca zarówno dla Stanisława Żółkiewskiego, jak i dla jego wojsk bitwa pod Oryninem ściągnęła na niego krytykę i potępienie. Znaczna część anonimowych pism atakujących i szkalujących hetmana wielkiego koronnego powstała w najbliższym otoczeniu książąt Zbaraskich. Niektóre z tych pism były ich własnego autorstwa. Te bezpardonowe ataki na Stanisława Żółkiewskiego tylko utwierdziły go w jego niechęci do książąt Zbaraskich.

Od 22 stycznia do 5 marca 1619 r. odbywał się kolejny sejm, na którym inspirowana i prowadzona przez krajczego wielkiego koronnego Jerzego księcia Zbaraskiego i jego młodszego brata koniuszego koronnego Krzysztofa księcia Zbaraskiego opozycja znowu wytoczyła zarzuty pod adresem Stanisława Żółkiewskiego. Hetman wielki koronny ponownie musiał się tłumaczyć ze swojej bezczynności pod Oryninem. Rozgoryczony, zaproponował nawet gotowość złożenia buławy. Gest ten okazał się pusty, ponieważ król Zygmunt III Waza wraz z senatorami regalistami zdecydowanie wystąpili w obronie jego zasług i dokonań.
Postawy Stanisława Żółkiewskiego bronił arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski Wawrzyniec Gembicki, kładąc nacisk na roztropność hetmana w przewidywaniu następstw swoich działań. Skutki bowiem przegranej bitwy byłyby fatalne dla państwa polsko-litewskiego. Nie tylko Tatarom klęska otworzyłaby drogę do wnętrza państwa polsko-litewskiego, ale również ciągnącemu znad Dunaju Iskanderowi Paszy.
BIBLIOGRAFIA:
1. Lidia Gruntowska, Dzieje rodu książąt Ostrogskich w świetle „Herbarza” Kaspra Niesieckiego, Łódź 2003,
2. Maurycy Horn, Chronologia i zasięg najazdów tatarskich na ziemie Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1600-1647, Białystok 1962,
3. Tomasz Kempa, Dzieje rodu Ostrogskich, Toruń 2002,
4. Władysław Czapliński, Sprawa najazdów tatarskich na Polskę w pierwszej połowie XVII wieku, Warszawa 1963,
5. Podhorodecki Leszek, Sławni hetmani Rzeczypospolitej, Warszawa 1994
6. Jerzy Besala, Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988,
7. Zbigniew Anusik, Krótkie życie i niespodziewana śmierć młodego magnata. Janusz Paweł ks. Ostrogski i jego testament z 6 sierpnia 1619 roku, Białystok 2018.
💛 Wesprzyj naszą pracę, klikając w link:
https://suppi.pl/speculumeuropae
💛 Wpłat można też dokonywać na numer konta:
09 1460 1181 2025 0084 5728 0002
Jeśli znasz jakieś ciekawe fakty na ten temat, podziel się nimi w komentarzu.
Będziemy wdzięczni za każdą informację!