Pochodzenie
Ludwika Karolina Radziwiłłówna urodziła się 27 lutego 1667 r. w Królewcu. Była jedyną córką koniuszego wielkiego litewskiego i gubernatora Prus Książęcych księcia Bogusława Radziwiłła i Anny Marii Radziwiłłówny, córki wojewody wileńskiego i hetmana wielkiego litewskiego księcia Janusza Radziwiłła Młodszego. Bogusław i Janusz Młodszy byli braćmi stryjecznymi i ostatnimi męskimi przedstawicielami kalwińskiej linii Radziwiłłów na Birżach i Dubinkach. Rodzice Ludwiki Karoliny to dość ciekawa para, więc warto w tym miejscu nieco i o nich wspomnieć.
Książę Bogusław Radziwiłł był prawnukiem Mikołaja Radziwiłła Rudego, a synem kasztelana wileńskiego Janusza Radziwiłła i Elżbiety Zofii Hohenzollern, córki margrabiego-elektora brandenburskiego Jana Jerzego Hohenzollerna i Elżbiety anhalckiej. Jego przyrodnim bratem był książę sasko-lauenburskiego Franciszek Erdmann. Książę Bogusław jest dość kontrowersyjną postacią. Można go określić mianem zdrajcy Rzeczypospolitej Obojga Narodów i magnata dbającego wyłącznie o swoje prywatne interesy i majątek. Był on również protektorem protestantyzmu na Litwie i Podlasiu. Był jednym, z najbogatszych i najbardziej wpływowych przedstawicieli rodu Radziwiłłów w XVII wieku. Walczył wraz z bratem stryjecznym przeciwko rosyjskiemu najazdowi, a podczas najazdu szwedzkiego poddał Litwę Karolowi X Gustawowi Wittelsbachowi.

Anna Maria z Radziwiłłów Radziwiłłowa była córką księcia Janusza Radziwiłła Młodszego i Katarzyny Potockiej, córki wojewody bracławskiego Stefana Potockiego. Formalnie po matce była katoliczką. W 1655 r. po śmierci ojca została spadkobierczynią jego majątku, a opiekę nad nią powierzono właśnie Bogusławowi Radziwiłłowi. Po orzeczeniu infamii wobec księcia, o opiekę nad majętną księżniczką starali się inni Radziwiłłowie oraz królowa Ludwika Maria Gonzaga. W 1663 r. pojawiać zaczęli się również kandydaci o rękę Radziwiłłówny z wpływowym magnatem litewskim hetmanem polnym litewskim Michałem Kazimierzem Pacem na czele. W związku z zaistniałą sytuacją za namową swoich dworzan Bogusław Radziwiłł zdecydował się dla zabezpieczenia rodowego majątku sam ożenić się ze swoją kuzynką. W połowie 1663 r. rozpoczął przygotowania do zaręczyn. Musiał wystarać się również o papieską dyspensę, gdyż jak już wiemy Anna Maria była katoliczką a on kalwinistą. W 1664 r. spotkał się z Anną Marią w Grobinie i w Lipawie i po rocznym narzeczeństwie para pobrała się 24 listopada 1665 r. w Lipawie, w Księstwie Kurlandii. Anna Maria Radziwiłłowa już od dziecka była chorowita. W 1666 r. kilkakrotnie poroniła. 27 lutego 1667 r. urodziła jedyną córkę Ludwikę Karolinę. Kilka tygodni później w wyniku powikłań poporodowych zmarła 24 marca 1667 r. w Królewcu.

W żywocie Bogusława Radziwiłła czytamy:
„Nastąpiła potym wielkiego smutku materia: ciężki połog Jaśnie Oświeconej Księżny małżonki, ktora w Krolewcu ciąży swojej nie mogąc złożyć, przez kilka dni i nocy męcząc się, w niebezpieczeństwie życia zostawała. Niemało przy niej, krom biegłych w tej mierze matron, doświadczonych było doktorow, lecz nic poradzić nie mogli. Ktorzy, gdy już prawie o życiu matki i płodu zdesperowali, aż ją Pan Bog nad nadzieję wszystkich rozwiązał i dnia 27 lutego roku 1667 corkę dał. […] wkrotce po porodzeniu Jaśnie Oświecona małżonka w ciężką wpadła gorączkę […] Jaśnie Oświecona Księżna, czując się być bliską śmierci, na wolą się Bożą oddawała. Nic w jej uściech nie było tylko Chrystus, źrzodło żywota, tylko śmierć Jego najdroższa, tylko prożność i obłuda świata i wzdychanie do ojczyzny wiecznej. Miała też przed śmiercią tak wiele sił i uwagi, że kaznodzieję prosiła, aby na pogrzebie jej powiedział do zbudowania ludzi kazanie i na nie tekst pewny Pisma Świętego sama naznaczyła, skąd znać, iż życie swe nie na prożnowaniu i delicyjach, ale na ustawicznym czytaniu ksiąg świętych strawiła. Na koniec już prawie w śmierci pływające oczy na serdecznego podniosłszy męża i onego ustającemi na siłach ścisnąwszy ramionami, jemu i najukochańszej błogosławiąc corce swojej […], przy nabożnym do Boga wzdychaniu i rzewliwym wszystkich przytomnych płaczu, dnia dwudziestego czwartego marca roku 1667 spokojnie życie swe zakończyła.”
Niedługo później, bo 31 grudnia 1669 r. pod Królewcem w czasie polowania na kuropatwy, nagle zmarł, rażony apopleksją, książę Bogusław Radziwiłł.
Na początku rękopiśmiennej wersji biografii księcia Bogusława Radziwiłła pojawił się wiersz do jego córki Ludwiki Karoliny, ostatniej przedstawicielki birżańskiej linii rodu:
„Jedyna Domu wielkiego dziedziczko,
Cna Ludowiko, przezacna księżniczko,
Przestań już, przestań łzy wylewać mnogie,
Przestań na Parki uskarżać się srogie,
Że Ci Rodzica i Matkę, jedyne
Serca kochanie, wtrąciły w dolinę
Śmierci, gdyż oto Muza z Libityny
Rąk ich wydarszy, z ich zacnemi czyny
Stawia przed oczy laurem wiecznej chwały
Ich uwieńczonych, głosząc na świat cały
[…] Tak Dom prześwietny i twe sławne imię
Żyć będzie wiecznie w wiekopomnej stymie.”
Rządy opiekuńcze
W tej sytuacji Ludwika Karolina będąc dwuletnim dzieckiem stała się sierotą i dziedziczką ogromnej fortuny kalwińskiej linii Radziwiłłów na Birżach i Dubinkach. Najważniejszą częścią składową odziedziczonych dóbr było księstwo słuckie i kopylskie, które w końcu XVII w. liczyło 7 miast, 111 wsi i 30 zaścianków, czyli 781 km kw. Ogółem zaś włości Radziwiłłówny w końcu XVII w. liczyły 18 miast (uwzględniono tu Orlę i Zabłudów), 1091 wsi i 134 zaścianki. Teren ten liczył około 1524 km kw (obszar znacznie zaniżony, gdyż nie posiadamy danych dotyczących Orli, Zabłudowa oraz Newla, Siebieża i Birż).
Przezorny ojciec już 27 grudnia 1668 r. w Orli sporządził testament. Zgodnie z jego postanowieniami książę wyznaczył opiekunów, którymi zostali najbliżsi krewni i współwyznawcy wiary kalwińskiej: elektor margrabia brandenburski i książę pruski Fryderyk Wilhelm Hohenzollern zwany Wielkim Elektorem, podkanclerzy i hetman polny litewski książę Michał Kazimierz Radziwiłł, wojewoda bracławski Jan Potocki, podskarbi koronny Jan Andrzej Morsztyn, referendarz litewski i pisarz wielki litewski Cyprian Paweł Brzostowski, stolnik wielki litewski książę Stanisław Kazimierz Radziwiłł, łowczy litewski Andrzej Tyzenhaus, podczaszy brandenburski Jan von Hoverbeck, marszałek lidzki i działacz kalwiński Teofil Rajecki, chorąży nowogrodzki i działacz kalwiński Stefan Frąckiewicz Radzimiński, chorąży żmudzki Kazimierz Grużewski oraz stolnik płocki, ekonom i sługa Bogusława Radziwiłła, Kazimierz Krzysztof Kłokowski. Natomiast na ekonomów i rządców dóbr radziwiłłowskiej dziedziczki książę wyznaczył: Kazimierza Krzysztofa Kłokowskiego, Stanisława Niezabitowskiego, swojego sekretarza i stolnika chełmskiego Wespazjana Sienickiego, a im dodał jeszcze do pomocy swoich konsyliarzy – Jana Ryszarda Febra i Krzysztofa Winklera. Do nich został dokooptowany miecznik mozyrski, arianin i poeta Zbigniew Morsztyn.
Radziwiłłówna miała pozostawać pod opieką Hohenzollerna, który był jej krewnym. Gdyby z jakichś przyczyn Ludwika Karolina nie mogła przebywać pod opieką elektora-margabiego brandenburskiego, miała zamieszkać w domu wojewodziny wileńskiej Katarzyny z Radziwiłłów Hlebowiczowej, siostry jej dziadka Janusza Radziwiłła. Bezpośrednią opiekę nad księżniczką objęli Anna Elżbieta von Drochhausen i Zbigniew Morsztyn. Na podkreślenie zasługuje fakt, że wychowawcy podjęli starania, by księżniczka nauczyła się mówić po polsku.

Testament regulował również sprawę przyszłego małżeństwa księżniczki. Ojciec nakazywał Ludwice Karolinie, aby wyszła za mąż wyłącznie za zgodą elektora-margabiego brandenburskiego i wyznaczonych opiekunów, najlepiej za kalwinistę. Gdyby zaś jej mężem został luteranin lub katolik, obowiązkiem opiekunów było zastrzec dla niej oraz dla zborów i ministrów w jej dobrach swobodę wyznania. Z ewentualnych katolików Bogusław najchętniej widział któregoś z Radziwiłłów nieświeskich.
Ustanowione rządy opiekuńcze okazały się dość nietrafionym pomysłem. Opiekunowie i ekonomowie pozostawali w konflikcie ze sobą. Każda ze stron dbała o swoje interesy i by jak najwięcej zagrabić z dóbr małoletniej dziedziczki. Książę Michał Kazimierz Radziwiłł, chcąc przejąć księstwo słuckie, kopylskie i Kojdanowszczyznę, sfałszował testament księcia Bogusława Radziwiłła. Gdy to się nie udało, próbował szukać innych sposobów ich zdobycia. Ciotka małej księżniczki, wojewodzina wileńska Katarzyna z Radziwiłłów Hlebowiczowa, zajęła dobra zabłudowskie. Twierdziła, że po śmierci swojej matki Anny z Kiszków Radziwiłłowej, żony księcia Krzysztofa II Radziwiłła, dotąd nie mogła odzyskać zapisanych sobie przez matkę na jej majętności pieniędzy. Sprawa tych dóbr długo jeszcze zaprzątała głowę ekonomów i konsyliarzy. Problemy związane z administracją dóbr Ludwiki Karoliny przeplatały się w korespondencji z troską o wychowanie, a nawet życie dorastającej księżniczki.
Opiekunowie zadbali, by w otoczeniu księżniczki, wychowywanej w Królewcu, znalazła się w kwietniu 1671 r. panna z Polski ucząca ją języka polskiego oraz panny z domów litewskich. Dzięki temu chciano zniwelować wpływy niemczyzny w otoczeniu Ludwiki Karoliny. W maju 1673 r. na dworze księżniczki przebywała również Teofila Sienicka, córka Wespazjana, a nieco później jego syn Bogusław. Na przełomie 1674/1675 r. przyjęto również na dwór Radziwiłłówny polską wygnankę, prawdopodobnie ariankę. Ludwika Karolina czytywała codziennie Pismo Święte z polskiego egzemplarza Biblii brzeskiej, a nad jej wykształceniem religijnym czuwali ministrowie kalwińscy, przede wszystkim rezydujący na jej dworze w Królewcu Mikołaj Minwid.
Pierwsze małżeństwo
Już od 1671 r. snuto plany matrymonialne względem młodziutkiej magnatki. W tym względzie rywalizowali między sobą Fryderyk Wilhelm Wielki Elektor i książę Michał Kazimierz Radziwiłł. Hohenzollern chciał Radziwiłłównę przewieźć z Królewca do Berlina. Natomiast wojewoda wileński chciał wydać Ludwikę Karolinę za swego najstarszego syna Mikołaja Franciszka, by w ten sposób położyć łapę na ogromnej fortunie kalwińskiej linii Radziwiłłów na Birżach i Dubinkach. Jednak młodzieniec niespodziewanie zmarł 9 listopada 1672 r.
W tej sytuacji, już 18 marca 1673 r., Michał Kazimierz Radziwiłł doszedł do porozumienia ze stolnikiem wielkim litewskim i ordynatem kleckim Stanisławem Kazimierzem Radziwiłłem. W zawartej umowie uzgodnili, że Michał Kazimierz w zamian za popieranie małżeństwa z Ludwiką Karoliną otrzyma majętność kopyską i Malawę jako zadośćuczynienie zaległego długu Bogusława (rekompensata za najazd na księstwo nieświeskie i hrabstwo mirskie w czasie Potopu), a w sześć niedziel po weselu również pałac w Wilnie, niegdyś własność Janusza Radziwiłła. Stanisław Kazimierz potwierdził ponadto prawa Michała Kazimierza do spadku w razie śmierci jego przyszłej żony, oczywiście tylko wtedy, gdyby nie doczekali się męskiego potomka. W takim wypadku podkanclerzy miałby dostać tylko Kopyś, Malawę i pałac w Wilnie.
Spisując umowę ze Stanisławem Kazimierzem, Michał Kazimierz posiadał już jednak dokument, który odegrał później ważną rolę. Był to rzekomy zapis Bogusława Radziwiłła dla podkanclerzego, uczyniony w grodzie warszawskim 28 lipca 1669 r., w którym zapisywał Michałowi Kazimierzowi i jego dzieciom księstwo słuckie i kopylskie z Kojdanowszczyzną i z majętnością kopyską, z wszelkimi przyległościami, gwarantując sobie i swojej córce jedynie dożywocie. Michał Kazimierz ze swej strony zobowiązywał się nie rościć sobie praw do tych dóbr, pod zapłaceniem zaręki 100 tysięcy zł, aż do śmierci Ludwiki Karoliny. Niewątpliwie, było to sprytne fałszerstwo Michała Kazimierza.
Niespodziewanie okoniem wobec umowy dwóch Radziwiłłów stanęła ciotka księżniczki, wojewodzina wileńska Katarzyna z Radziwiłłów Hlebowiczowa, twierdząc, że podobnie jak przy małżeństwie Bogusława Radziwiłła i Anny Marii z Radziwiłłów szykuje się kolejną obrazę bożą. Zapewne miała na myśli kolejny związek kazirodczy w łonie rodu Radziwiłłów. Zapewne wątek religijny był tylko zasłoną dymną, pod którą wojewodzina wileńska próbowała ukryć swoje prawdziwe intencje, czyli wyszarpanie dla siebie kawałka z majętności Ludwiki Karoliny.

Gorącym zwolennikiem tego małżeństwa był przede wszystkim Michał Kazimierz Radziwiłł. Pomysł ten poparli również wojewoda trocki Marcjan Aleksander książę Ogiński i wojewoda połocki Kazimierz Jan Sapieha, ale jak się później okazało nieszczerze. Możliwe, że na zmianę przez nich frontu wpływ miała ich teściowa Katarzyna z Radziwiłłów Hlebowiczowa, matka ich żon – Marcybelli Anny i Krystyny Barbary. Jak widzimy żony Sapiehy i księcia Ogińskiego były siostrzenicami księcia Janusza Radziwiłła Młodszego. Dlatego też bardziej byli zainteresowani podziałem ogromnego majątku po księciu Bogusławie Radziwille i Annie Marii Radziwiłł, niż przejęciem go przez inną linię Radziwiłłów, która dzięki temu by znacznie urosła w siłę. By tego było mało, wojewoda trocki Marcjan Aleksander książę Ogiński i wojewoda połocki Kazimierz Jan Sapieha, zobowiązali się do popierania planów Hohenzollerna.

Jednak Radziwiłłowie starali się pozyskać przychylność pozostałych opiekunów i elektora brandenburskiego, by móc mimo wszystko przeforsować kandydaturę księcia Stanisława Kazimierza Radziwiłła.
We wrześniu 1676 r. rodzina Radziwiłłów, zgromadzona na naradzie w Gródku koło Zabłudowia, wysłała podkoniuszego litewskiego Szczęsnego Morsztyna z poselstwem do elektora brandenburskiego, aby uzyskać jego zgodę na zaręczyny Ludwiki Karoliny Radziwiłłówny ze Stanisławem Kazimierzem Radziwiłłem. Wydawało się, że elektor snuł jednak wówczas plany wydania księżniczki za księcia Oranii i namiestnika Republiki Zjednoczonych Prowincji Wilhelma, późniejszego króla Anglii. Jednak sprytny Hohenzollern nie zamierzał wypuścić ze swych rąk bajecznie bogatej krewniaczki i w jego zamyślę było wydanie jej za własnego syna. Dyplomacja francuska dążyła natomiast do powrotu księżniczki do jej dóbr na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego.
O rękę Radziwiłłówny starał się także wojewoda kijowski Andrzej Potocki, dla swego syna Stanisława, ofiarowując Janowi III Sobieskiemu 500 zł za poparcie. Jednak i sam król już wówczas myślał o wydaniu syna Jakuba Ludwika za majętną magnatkę. W tym celu przeprowadził nawet wstępny wywiad w Białej (Podlaskiej) ze Stanisławem Niezabitowskim. Jednak uznano, że Radziwiłłówna jest jeszcze za młoda by wstąpić w związek małżeński. Do rozmów miano powrócić za kilka lat, ale opozycja już wówczas odradzała Hohenzollernowi, opiekunowi Ludwiki Karoliny, oddanie jej za Jakuba Ludwika Sobieskiego, gdyż ogromny majątek, należący do niej, stanowiłyby nie tylko świetne zabezpieczenie finansowe dla królewicza, lecz także przyniosłyby mu zaplecze w postaci licznej klienteli. To natomiast w istotny sposób wzmocniłoby szanse młodego Sobieskiego w przyszłej elekcji królewskiej.
Sprawa zamążpójścia Radziwiłłówny była jednym z głównych tematów sejmu grodzieńskiego 15 grudnia 1678 – 3 kwietnia 1679 r. Zarzucano Hohenzollernowi, że zamierza wydać Ludwikę Karolinę za księcia Oranii. Rozważano wówczas możliwość umieszczenia jej w jednej z fortec albo u księżny podkanclerzyny litewskiej Katarzyny z Sobieskich Radziwiłłowej, siostra króla Jana III a za razem żony księcia Michała Kazimierza Radziwiłła. Myślano również o tym by ją wysłać na dwór królewski w Warszawie. Ostatecznie król, Radziwiłłowie i inni magnaci Rzeczpospolitej zgodzili się na pozostawienie Ludwiki Karoliny w Królewcu. W wyniku zabiegów Marcjana Aleksandra księcia Ogińskiego i Kazimierza Jana Sapiehy nie doszło na sejmie grodzieńskim do uchwalenia konstytucji, pozbawiającej Ludwikę Karolinę wszystkich dóbr w przypadku małżeństwa z obcokrajowcem.
Sprawa małżeństwa Ludwiki Karoliny stała się dla Radziwiłłów paląca w 1679 r., gdyż niepokoiło ich niechętne im stanowisko Fryderyka Wilhelma Wielkiego Elektora. Hohenzollern początkowo zwlekał, a następnie wysłał w listopadzie 1680 r. do Królewca swego radcę Samuela Chwałkowskiego, który w jego imieniu poprosił Ludwikę Karolinę, uznaną już za pełnoletnią, o rękę dla młodszego syna elektora – margrabiego Ludwika Leopolda. 28 grudnia 1680 r. odbyły się zaręczyny. Oburzeni Radziwiłłowie ogłosili opracowany przez Andrzeja Chryzostoma Załuskiego memoriał, w którym zapowiadali wniesienie sprawy na najbliższy sejm Rzeczpospolitej. Podkreślono też, że Hohenzollern bez zgody króla Jana III Sobieskiego, pierwszego opiekuna młodej magnatki, a także pozostałych opiekunów nie może wydać Ludwiki Karoliny za swojego syna.
Radziwiłłowie, nie byli świadomi, że Fryderyk Wilhelm Wielki Elektor uzyskał już pisemną zgodę opiekunów: referendarza litewskiego Cypriana Pawła Brzostowskiego i chorążego księstwa żmudzkiego Jana Grużewskiego.
Poseł brandenburski Jan von Hoverbeck i wojewoda poznański Krzysztof Grzymułtowski, główny stronnik Hohenzollernów w Polsce, doradzili w tej sytuacji Fryderykowi Wilhelmowi Wielkiemu Elektorowi przyśpieszenie terminu ślubu, aby uprzedzić ewentualne uchwały sejmu Rzeczpospolitej zwołanego do Warszawy na dzień 10 stycznia 1681 r. Ślub odbył się więc 7 stycznia 1681 r. Była to dość skromna uroczystość, na której obecni byli: książę kurlandzki Aleksander Kettler i namiestnik generalny Prus Książęcych Ernest Bogusław von Croy.

Obawa konfiskaty dóbr Ludwiki Karoliny na mocy uchwały sejmu była jednak przedwczesna, gdyż poza Hohenzollernem także kilku prawnych opiekunów Radziwiłłówny wyraziło w listopadzie i grudniu 1680 r. zgodę na jej pruskie małżeństwo. W czasie obrad sejmu warszawskiego 10 stycznia – 21 maja 1681 r. za elektorem ujęli się jego stronnicy, w senacie Krzysztof Grzymułtowski, a w Izbie Poselskiej starosta międzyrzecki Andrzej Przyjemski i stolnik płocki Władysław Łoś. Po stronie Hohenzollerna stanęli również posłowie francuscy, markiz Franciszek de Vitry i biskup Beauvais Toussaint de Forbin-Janson.
Posłowie na Sejmie zaatakowali Hohenzollernów, „którzy przez sypialnię panny młodej zyskali swobodę poczynań na Litwie”. Powołano się na zapisy Statutu Litewskiego mówiącego jasno i wyraźnie, że „panna pozostała sierotą bez ojca i matki, idąca za mąż bez woli braci, stryjów, albo bliskich krewnych i opiekunów prawnych, odpada od posagu i majątku wszelakiego”.
12 kwietnia 1681 r. sejm zerwali na polecenie posłów elektora starosta międzyrzecki Andrzej Przyjemski i cześnik, i pisarz grodzki wileński Stanisław Kazimierz Dąbrowski. Jeszcze w trakcie obrad sejmu Jan III Sobieski pogodził się z małżeństwem Ludwiki Karoliny za cenę 40 000 talarów i po uzyskaniu pisemnego zapewnienia elektora, że mąż Radziwiłłówny nie będzie nigdy kontrkandydatem królewicza Jakuba Ludwika Sobieskiego do tronu polskiego.
Po ślubie młoda para zamieszkała w Berlinie. Marszałkiem dworu Ludwiki Karoliny i plenipotentem został najwpływowszy odtąd w jej otoczeniu człowiek – Samuel Chwałkowski, a księżna-margrabina zajęła się administrowaniem swych dóbr.
14 listopada 1680 w Bolonii zmarł podkanclerzy litewski Michał Kazimierz Radziwiłł, a jego żona, Katarzyna z Sobieskich Radziwiłłowa, w imieniu swoich synów wytoczyła proces Ludwice Karolinie i margrabiemu Ludwikowi Leopoldowi, roszcząc sobie pretensje do części posiadłości po Bogusławie Radziwille, a mianowicie księstw: słuckiego i kopylskiego. Roszczenia te oparte były oczywiście na rzekomym zapisie Bogusława Radziwiłła dla jej męża, Michała Kazimierza Radziwiłła. Do tego doszły jeszcze zadawnione pretensje o pokrycie strat poniesionych w czasie najazdu na księstwo nieświeskie i hrabstwo mirskie Bogusława i Janusza Radziwiłłów w czasie najazdu szwedzkiego z lat 1655-1660.
Katarzyna z Sobieskich Radziwiłłowa skorzystała z protekcji swego brata, króla Jana III Sobieskiego. W jej imieniu rokowania z Hohenzollernami prowadził biskup kijowski Andrzej Chryzostom Załuski, mający również instrukcję królewską. 19 lipca 1683 r. w Poczdamie Ludwik Leopold i Ludwika Karolina specjalnym zapisem intercyzyjnym uznali pretensje Radziwiłłowej i zobowiązali się wypłacić jej 30 tysięcy talarów, w zamian za skasowanie rzekomych zapisów Bogusława Radziwiłła, uczynionych w grodzie warszawskim. Ponadto z dokumentu wynika, iż Katarzyna trzymała w swych rękach majętność kopyską, gdyż Hohenzollernowie zezwolili jej administrować tymi dobrami aż do 23 kwietnia 1684 r. Ludwika Karolina Radziwiłłówna przejęła dobra kopyskie dopiero 29 marca 1684 r. Razem z aktami procesu zachował się oryginalny uniwersał eliminationis Jana III Sobieskiego, datowany w Krakowie 7 stycznia 1684 r. Król polecał urzędnikom skasować wszystkie zapisy Bogusława Radziwiłła w grodzie warszawskim i o czynności tej powiadomić wszystkie urzędy grodzkie i ziemskie Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Osobnym dokumentem Jerzy Józef i Karol Stanisław Radziwiłłowie, synowie Katarzyny z Sobieskich i Michała Kazimierza, zaakceptowali ugodę poczdamską i pozwolili skasować zapisy warszawskie, a zarazem zaniechali roszczeń do dóbr Ludwiki Karoliny po wieczne czasy, pod rękojmią wartości owej ugody, tj. 30 tysięcy talarów. W cztery lata później Jerzy Józef i Karol Stanisław Radziwiłłowie zaprotestowali jednak w grodzie mielnickim umowę poczdamską z Hohenzollernami.
Radziwiłłówna obawiając się mimo wszystko konfiskaty swoich włości rodowych w Rzeczpospolitej w latach 1681-1684 zastawiła je swojemu mężowi Ludwikowi Leopoldowi Hohenzollernowi, większość majątków za sumę 490 tysięcy czerwonych złotych. Sumy tej nigdy jednak nie wpłacono. Samo posunięcie było zasłoną dymną i Hohenzollernów uczyniło gwarantami nietykalności tych dóbr.
W kwietniu 1682 r. seniorzy zboru wileńskiego zwrócili się do margrabiny listownie z prośbą, aby poruszyła na dworach protestanckich sprawę zburzenia zboru. Radziwiłłówna wymówiła się od uczestnictwa w dochodzeniu krzywdy kalwinów litewskich tą drogą i radziła zwrócenie się do króla Jana III Sobieskiego. Pozwoliła natomiast na odprawianie nabożeństw w swoim pałacu w Wilnie i obiecała wesprzeć akcję odbudowy zboru. W 1682 r. ufundowała stypendium dla 12 młodzieńców kształcących się na uniwersytetach we Frankfurcie nad Odrą, Berlinie i Królewcu. W 1684 r. młodzi kalwini, kandydaci na duchownych, kształcili się także w Marburgu, Heidelbergu i Lejdzie. Wysyłała również Radziwiłłówna na swój koszt studentów do Oxfordu i Edynburga. W 1687 r. zapisała nowy fundusz na utrzymanie czterech uczniów, synów ministrów kalwińskich w Królewcu. Na jej polecenie dokonano w Królewcu w 1684 r. przedruku kancjonału litewskiego przeznaczonego dla litewskiej ludności wiejskiej wyznającej kalwinizm. Mimo że był to tylko przedruk, zawierający jedynie nieliczne nowe pieśni, duchowieństwo katolickie zagroziło procesem i przekazało skargę na działalność Ludwiki Karoliny na sejm w 1685 r. Margrabina troszczyła się także, aby kaznodzieje i katecheta w Birżach znali dobrze język litewski. Kaznodzieję nowomiejskiego wzywała do tępienia pogańskich bałwanów i guseł w domach niektórych.
7 kwietnia 1687 r. zmarł nagle nad ranem po balu, który odbył się w pałacu w Poczdamie jej mąż margrabia Ludwik Leopold. Komisja powołana przez elektora do zbadania niewyjaśnionej śmierci jego syna za prawdopodobną przyczynę uznała zatrucie, nie mogła jednak dojść do konsensusu co do tego, kto, kiedy i jaką trucizną otruł księcia. Podejrzenia padły na macochę Ludwik Leopold, elektorową Dorotę Zofię, która rzekomo otruła pasierba pewną dużą pomarańczą. Sugerowano, że w ten sposób Dorota Zofia chciała wyeliminować synów elektora z jego pierwszego małżeństwa, aby jej synowie mogli zostać spadkobiercami tronu brandenburskiego. Jednak dowodów nie znaleziono i wszystko zostało w sferze plotek i domysłów.
Sama zaś Ludwika Karolina nie pogrążyła się w wielkim żalu i smutku, a wręcz przeciwnie oddawała się coraz to nowym zabawom. Z tego też powodu przylgnęła do niej fraza wesoła bądź gorąca wdówka.

Drugie małżeństwo
O rękę 20-letniej wdowy rozpoczęło natychmiast zabiegi trzech książąt katolickich: szwagier cesarza Leopolda I Habsburga Karol Filip, książę neuburski, Ludwik, książę Badenii, Karol de Commercy, feldmarszałek cesarski, oraz Jerzy Ludwik hanowerski, syn Ernesta Augusta księcia-elektora Brunszwiku-Lüneburg. Na niekorzyść pierwszych trzech kandydatów i Jakuba Ludwika Sobieskiego działało ich katolickie wyznanie wiary. Jedynie książę hanowerski był protestantem, ale luteraninem. Sprawy wiary nadal stanowiły przedmiot zmartwień otoczenia Ludwiki Karoliny – zabiegano o utrzymanie jej w kręgu kalwińskim. Sam Hohenzollern zamierzał wydać bajecznie bogatą magnatkę za swego syna Filipa Wilhelma, jednak plany te pokrzyżowała nagła śmierć samego Wielkiego Elektora. Natomiast nowy margrabia brandenburski Fryderyk III ulegał naciskom dworu wiedeńskiego, który chciał Ludwikę Karolinę wydać za brata cesarzowej Karola Filipa księcia neuburskiego. Jego interesów pilnowali baronowie Franz Heinrich Freytag i Wenzel Adalbert Sternberg.
Najpoważniejszym kandydatem był jednak królewicz Jakub Ludwik Sobieski, w którego imieniu starania o rękę Ludwiki Karoliny prowadził Kazimierz Ludwik Bieliński, starosta malborski, wysłany do Berlina po raz pierwszy w 1687 r. Pośrednikiem był także jej wuj Ferdynand, książę Kurlandii i Semigalii. Sprawy Sobieskich bronili w Berlinie posłowie Ludwika XIV, hrabia François de Rébenac, a następnie markiz Jules de Gravelle. W czerwcu 1688 r. Kazimierz Ludwik Bieliński ponownie został wysłany na dwór młodego elektora Fryderyka III do Berlina, dokąd przybył incognito na jego wezwanie 8 lipca 1688 r. królewicz Jakub Ludwik Sobieski i zatrzymał się w mieszkaniu markiza de Gravelle. Zdołał on uzyskać widzenie się z Radziwiłłówną, a następnie zgodę elektora na jej zaślubiny.
Uległość elektora wobec postulatów dworu polskiego była wywołana jego trudną sytuacją w Prusach Książęcych, których mieszkańcy pragnęli podporządkować się Rzeczypospolitej. Hohenzollern grał na zwłokę i w zamian za zgodę na małżeństwo magnatki zdołał uzyskać od dworu polskiego poważne ustępstwa na terenie Prus Książęcych. W Berlinie odbyły się zaręczyny Ludwiki Karoliny z Jakubem Ludwikiem, jednak bez udziału elektora, 25 lipca 1688 r. Radziwiłłówna wydała pisemną asekurację, że przyjedzie do swych dóbr we wrześniu tego roku i poślubi Sobieskiego pod groźbą ich utraty, jednocześnie zastrzegła dla siebie, swych sług i poddanych wolność wiary.
Przeciwnicy Sobieskich, zarówno zagraniczni, jak i polscy, rozwinęli ostrą kampanię przeciwko projektowanemu małżeństwu. Odradzał je w listach do elektora wojewoda poznański Rafał Leszczyński i inni przeciwnicy królowej Marysieńki. Rafał Leszczyński kierował się osobistą niechęcią do Jana III Sobieskiego, gdyż ten po śmierci Jana Wielopolskiego, na wakujący urząd kanclerza wielkiego koronnego mianował biskupa kamienieckiego Jerzego Albrechta Denhoffa, a nie jego brata biskupa łuckiego Bogusława Leszczyńskiego. Kandydaturę księcia Karola Filipa neuburskiego popierali po cichu elektor, a jawnie jego pierwszy minister Jan Jerzy II, książę Anhalt-Dessau, teść podczaszego wielkiego litewskiego Jerzego Józefa Radziwiłła, księżna hanowerska Zofia Dorota, Samuel Chwałkowski i posłowie austriaccy: baron Freytag i hrabia Sternberg.
Samowolna i zdradziecka, Radziwiłłówna również prowadziła podwójną grę, gdyż jeszcze przed południem 10 sierpnia pisała czułe listy do Jakuba Ludwika Sobieskiego, a już od 7 sierpnia spotykała się codziennie z Karolem Filipem neuburskim w domach posłów austriackich i 10 sierpnia wieczorem wzięła z nim potajemnie ślub. Nie przeszkodziła im nawet interwencja szambelana elektora Fryderyka III – Gerarda Denhoffa, przy tym można domniemywać, że nie była ona szczera i nie miała na celu uniemożliwienie zawarcia tego małżeństwa.

Kazimierz Ludwik Bieliński winą za przebieg wypadków obarczał początkowo w listach do Jana III elektora, a dopiero w czasie sejmu warszawskiego 1688-1689 obciążał całą winą samą Radziwiłłównę. Dwór berliński utrzymywał, że magnatka postąpiła wbrew woli elektora. Sobiescy uzyskali jako zadośćuczynienie od Hohenzollerna tylko niejasną obietnicę, że poprze kandydaturę królewicza Jakuba Ludwika Sobieskiego do tronu. Zamierzali jednak przeprowadzić konfiskatę litewskich dóbr Radziwiłłówny.
Król Jan III Sobieski z oburzeniem pisał do kanclerza wielkiego litewskiego Marcjana Aleksandra księcia Ogińskiego:
„pomieniona margrabina nie tylko in vota concessit sponsalia, ale też obliguj&